Pokazywanie postów oznaczonych etykietą momenty z książką. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą momenty z książką. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 21 grudnia 2021

"Kółko się Pani urwało" Jacek Gliński

Miała być pełna uśmiechu, a okazała się tak bardzo nie dla mnie.

Pomysł może i miał potencjał, ale już dawno żadna książka mnie tak nie wymęczyła. Totalnie nie mój poziom humoru, cała książka pełna starociotkowego gadania, nużących wywodów o wszystkim i niczym. Czytałam z nadzieją, że to może tylko uzasadniona przykrywka, zaraz się zacznie coś ciekawego. Myliłam się. Wśród tego zagadywania czytelnika o wszystkim, z różnymi bezcelowymi szczegółami, powstaje wiele wątków i nic się nie zamyka na końcu. Na szczęście szybko się czyta i są zachwyceni fani tej książki. Przykro mi, ja do nich jednak nie należę.

Tytuł: Kółko się Pani urwało (tom 1 cyklu Zofia Wilkońska)
Autor: Jacek Galiński

    
A Wam się podobało? :)

środa, 8 grudnia 2021

#takietampieprzenie2021

To nie jest typowy poradnik, a ta książka nie zastąpi terapii ani nie naprawi związku. Ale pokaże Ci, jakie masz możliwości i na co dobrze jest zwrócić uwagę przed, w trakcie związku i w sytuacji, gdy chyli się on ku końcowi. Przeznaczona jest głównie dla kobiet i dla niektórych z nich otworzy szeroko oczy i pokaże całkiem nowe spojrzenie, bez "gdybyś tylko", "wypada, żebyś" i "a nie mogłaś..", natomiast niektóre z nas, które przeszły już tę ścieżkę, pokiwają głową i powiedzą, Aniu wszystko co piszesz to prawda.

W tej małej, acz treściwej, różowej książeczce dowiesz się
czym jest partnerstwo w związku, dlaczego rozstanie jest dobrym rozwiązaniem i jak wyjść z bagna, w którym toniemy. Niestety mam przekonanie, że opisane tu sytuacje są tak naprawdę szczytem góry lodowej i każdy można mocniej rozwinąć. Autorka poruszyła między innymi nadal bardzo aktualny temat przemocy, czym jest i jak ją rozpoznać oraz dlaczego rozwód nie jest widzimisię, zwłaszcza gdy mamy do czynienia z patologią. Wielka szkoda, że książki prawdopodobnie nie przeczytają ci wszyscy "Złoci Doradcy z Dupy", którzy stoją na straży cnót mówiąc "wyolbrzymiasz", gdy dzieje się krzywda. A powinni, bo czas najwyższy, żeby przestać zamiatać pod dywan i przestać narzucać swój skrzywiony światopogląd, promujący pogardę i przemoc, a pozwolić ludziom zwyczajnie żyć w zgodzie z własnymi przekonaniami.


Książka jest trochę ironiczna, trochę z humorem i też na całkiem poważnie. Część humorystyczna chyba najmniej przypadła mi do gustu, chociaż wypunktowane pozycje czy partner jest, czy nie jest dla ciebie, są porządnym zestawieniem do przemyślenia, czego możemy chcieć od danej relacji. Natomiast część mniej humorystyczną bardzo mocno polecam. Jeżeli masz zachwiany poziom normy, jeśli chcesz się dowiedzieć, jaki jest najbardziej obrzydliwy element manipulacji i jeśli sądzisz, że rodzina to więzy krwi, to ta książka jest dla Ciebie.

Tytuł: #takietampieprzenie2021
Autor: Doktor Ania (Anna Makowska)

sobota, 13 listopada 2021

#takietampieprzenie2020

Mała książeczka o wielkiej mocy. Albo i nie, bo tylko wtedy zadziała, gdy tego potrzebujesz i chcesz. Sam konkret, bez owijania w jedwabie. Zmusza do przemyśleń o sobie, o tym co to jest normalność w codziennym życiu, czym jest wolność w związku i wolność własnych wyborów. W pewnym momencie złapałam się na tym, że prawie każdy akapit czytam ponownie, trochę wolniej, zastanawiając się, porównując moje wypracowane przez lata prawdy i nastawienie do życia, z opisywanym. I bardzo to ze mną współgra.

To nietypowa pozycja na naszym rynku, totalnie inna od cukrowych poradników. Notabene autorka od lat uczy o szkodliwości nadmiaru cukru w naszej codziennej diecie. W sumie to nawet nie jest poradnik, treść może być dla niektórych jak stuknięcie młotem, walącym w ramki społeczne, w które od dziecka jesteśmy w większości dopasowywani, mówi wprost rzeczy niewygodne, ale warte zauważenia i zastanowienia się, żeby wyjść z marazmu, polepszyć swoje życie i po prostu zacząć żyć w pełni świadomie.

Tytuł: #takietampieprzenie2020
Autor: Doktor Ania



 Opublikowałam również na lubimyczytac.pl oraz na Instagramie.


piątek, 3 września 2021

Tajemniczy świat magiczny: "Baśniobór" - tom 1

Po ostatniej książce chciałam koniecznie pozostać w bajkowych klimatach, więc chwyciłam, bardzo polecaną przez wiele osób książkę: "Baśniobór" Brandon Mull. I mimo tego, że jest dla dzieci i jest też trochę "niegrzeczna" w stylu "zrobię na złość", to ręczę, że książka spodoba się również dorosłym. Ale głównie tym dorosłym, którzy lubią świat przepełniony magią, różnymi dobrymi i złymi stworzeniami i którym nie będą przeszkadzać małe, latające i piękne wróżki :)

Kendra i Seth jadą po raz pierwszy w odwiedziny do dziadka i babci, do dużego domu w lesie, otoczonego pięknym ogrodem. Dom, ogród i las mają swoje tajemnice, które rodzeństwo powoli odkrywa, a zabawa... może zaczyna się od rozstawionych po ogrodzie miseczek z mlekiem, a może od szukania na strychu małych kluczyków? Grunt, że się zaczyna i robi niemałe szkody. Nic więcej nie zdradzę, bo to ogromna frajda nic na ten temat nie wiedzieć i odkrywać ten magiczny świat razem z bohaterami. Bardzo polecam!

Opublikowałam również na: @Naila.czyta oraz Lubimyczytac.pl.

wtorek, 31 sierpnia 2021

Słowiańska magia, czyli jak zostać Wiedmą?

"Wiedma" Moniki Maciewicz to niezwykle baśniowa opowieść, pełna starosłowiańskich wierzeń i prawd splątanych magią. Biwia płynie na wyspę starej Wiedmy, którą nazywano tak, bo dużo wiedziała: jak leczyć ludzi i zwierzęta, jak przyjmować porody, jak zapewniać urodzaj i powodzenie. Staruszka uczy młodą dziewczynę korzystania z mocy, pomagania, ziołolecznictwa, poznania tego, czego prawdziwa wiedźma znać powinna. Biwia poznaje tajniki tajemnej wiedzy, zaklęcia, rytuały i świat magicznych stworzeń. Odkrywa, że obok ludzi żyją też kikimory, rusałki, domowiki, chmurniki, strzygi, a my.. słyszeliśmy o nich przecież. Opowiadany świat oparty jest na faktach, równowadze, mocy natury. Wiedźma pachnąca kamforowym wrotyczem, uczy o ziołach, które często w dzisiejszym świecie mamy pod ręką, które mogą pomóc lub zaszkodzić i tłumaczy, że często ludzie sami sobie wybierają lek, który im pomoże. Jest wiele prawdy w tych naukach, jak i w tym, że ludzie się boją tego, czego nie znają. Boją się Wiedźm.

O tym, jak Biwia staje się Wiedmą, jakie ma rozterki, jaki los dla niej został przeznaczony, jak wyglądały sabaty na Łysej Górze - poznasz, czytając tę opowieść. Mnie oczarowała.


Zachęciłam? :)
Recenzję umieściłam też na Instagramie: @Naila.czyta oraz na Lubimyczytać.pl.

niedziela, 30 maja 2021

Cixin Liu - "Wędrująca Ziemia", czyli jak zniszczyć Ziemię i ludzkość i żyć w alternatywnej rzeczywistości

Okładka, Wydawnictwo Rebis

Mimo tego, że nie jestem fanką science fiction, to jednak po przeczytaniu pierwszego opowiadania, w którym Ziemia ma się wyrwać z układu słonecznego, chciałam się dowiedzieć co jeszcze można wymyślić. Opowiadania ogólnie wydają się dość absurdalne i przedstawiają różne wizje niszczenia Ziemi i jej mieszkańców, ale nastawienie jest raczej na pomysł, jak do tego mogło dojść, niż na samą wizję zagłady. Wizje niszczenia Ziemi abstrakcją w sumie już nie są, stają się naszymi realiami, natomiast książka pokazuje różne warianty, do czego może w rezultacie dojść i nie są to pozytywne wizje. Prawdę mówiąc potraktowałam opowiadania jako rozszerzenie myślowych horyzontów, a ponieważ w pierwszych opowiadaniach poziom absurdu mnie trochę poraził, tylko ciekawość sprawiła, że czytałam dalej. Spodobało mi się natomiast kilka dalszych tekstów i z zaciekawieniem czytałam o mikroskopijnych ludziach, a wirusie, tunelu, hibernacjach, wakacjach z obcymi oczami i ogromnym jaszczurze - pożeraczu. Do fantastyki mnie nie przekonano, natomiast poznanie tych opowiadań było ciekawym doświadczeniem.

sobota, 27 lutego 2021

"Rozważna i romantyczna" (Jane Austin) w naszych dzisiejszych, szybkich czasach?

Kupiłam sobie tę książkę dla okładki. Bo piękna, materiałowa z efektem "jedwabnej", z kwiatowym nadrukiem, czerwoną wstążką - zakładką i błyszczącymi napisami. I jak już ją taką całą piękną trzymałam w ręku, postanowiłam od razu przeczytać.

"Rozważna i romantyczna" to powieść sprzed ponad 200 lat, napisana pięknym językiem tamtych czasów, z kurtuazją, lecz nie bez zadumy nad losami ludzkimi. Takim językiem nie posługujemy się już, a to prawdziwa perełka poobcować z nim i przy okazji prześledzić losy dwóch panien na wydaniu, o dość różnych charakterach i podejściu do życia. Czytając uważnie, ze zdziwieniem stwierdziłam, że książka nie zawiera nic zbędnego, ani jednego niepotrzebnego akapitu. Przy takim ogromie dialogów to jest naprawdę mistrzostwo! Niesamowicie przyjemna uczta słowna, natomiast śledzenie roztrząsań myśli, wrażliwości, rozmów i aluzji tamtych czasów, dają też obraz całości tamtego świata, gdzie rządził nie tylko pieniądz, spryt, aranżowanie komuś życia, ciągłe zabawy, wizyty i umilanie sobie życia. Rządziła też miłość.

To powieść lekka w czytaniu, jednak gdyby się było bardziej uważnym, można by było się wiele nauczyć. Niby życie slow, niby rozkładanie myśli na składniki pierwsze, niby takie cudowne, bezproblemowe życie, a jednak powieść, niby mimochodem pokazuje, że warto przeanalizować swoje emocje, warto poprosić o wybaczenie i warto wybaczyć, warto być świadomym swoich uczuć i swoich zachowań, warto się kształcić, warto podtrzymywać więzi rodzinne i społeczne z ważnymi nam osobami i warto wiedzieć, że nie zawsze jest sprawiedliwie na świecie. Czy nudna? Absolutnie nie! Pod warunkiem, że czytasz z pełną świadomością, a nie prześlizgujesz się bezrefleksyjnie po kolejnych kartkach. Cieszę się, że dane mi było spędzić dwa wieczory w dawnych czasach angielskiej prowincji.



piątek, 31 lipca 2020

Aleksandry Marininy cykl o Anastazji Kamieńskiej

Aleksandra Marinina, wcześniej prawniczka i milicjantka pracująca w kryminologii, teraz zaś pisarka, poczytna autorka powieści kryminalnych, które wydaje od 1992 roku. Jest ich kilkadziesiąt, a zainteresowałam się nimi, uważając, że jeśli powstało tak wiele pozycji w cyklu to znaczy, że ludzie chcą ten cykl czytać, czyli może warto sięgnąć?

"Kolacja z zabójcą", "Gra na cudzym boisku", "Ukradziony sen", "Zabójca mimo woli".. to cztery kolejne tomy, a teraz zaczynam piąty "Złowroga pętla". Coś jest przyciągającego w tych kryminałach i bardzo możliwe, że jest to przede wszystkim intrygująca postać samej analityczki od spraw kryminalnych, Anastazji Kamieńskiej. Major Kamieńska, z pozoru nierzucająca się w oczy, zwyczajna, niezbyt zadbana młoda kobieta o bardzo dobrej pamięci, fantastycznej logice i kojarzeniu skomplikowanych faktów, dziewczyna, która rysując na papierze swoje analizy znajduje niewidoczne powiązania faktów, dając wskazówki swoim kolegom z wydziału lub sama przejmując dochodzenie. Szef Anastazji bardzo wysoko ją ceni, natomiast milicjanci z innych obwodów nie mogą odkryć, dlaczego akurat u nich jest tak duża wykrywalność przestępstw.

Niebanalne są też intrygi w poszczególnych tomach, w "Kolacji z zabójcą" zostaje zamordowana kobieta, wybitny naukowiec - my czytelnicy od początku wiemy, że zajął się sprawą zawodowiec, natomiast wszystko wskazuje, że to nieszczęśliwy wypadek.. Ogólnie to nawet nie tylko w tym tomie, ale zdarza się też w innych, że mordercę poznajemy wcześniej, a pojawiają się pytania dlaczego? skąd? ale w jaki sposób do tego Kamieńska doszła? Poszczególne etapy akcji są tak wyważone, że całość trzyma w napięciu, zaciekawia, intryguje, zachęca do dalszego odkrywania kart opisywanej historii.

"Gra na cudzym boisku" dotyczy dość przerażającego procederu dotyczącego kręcenia filmów na zamówienie, nietypowych, ze starannie dobieranymi aktorami. Kamieńska, poznaje sprawców podczas swojego urlopu w sanatorium, jak próbują wygrać zakład i umówić się z nią na randkę.

"Ukradziony sen" to historia zamordowanej dziewczyny, hostessy, która opowiada znajomym, że w radio zaczęto opowiadać jej sen, koszmar, który śni się jej od dzieciństwa.

"Zabójca mimo woli" poruszył mnie ten tom, pokazuje, że każdy, czy to przestępca, czy milicjant, czy kombinator jest człowiekiem i tak naprawdę nic nie jest zero-jedynkowe. I że czasem dzieją się rzeczy niesprawiedliwe, że czasem marzy się o czymś, wydaje się, że jest to w zasięgu ręki, a za chwilę cała budowana konstrukcja rozsypuje się. Ciekawy psychologiczny kryminał, z tych pierwszych czterech najbardziej mi się podobał. W ogóle mam wrażenie, że każdy kolejny jest lepszy od poprzedniego, więc z niecierpliwością zaczynam tom kolejny, bo czyta się bardzo dobrze.


 

wtorek, 16 czerwca 2020

"Opowieści z meekhańskiego pogranicza. Północ - Południe" Robert M. Wegner

Książkę zaczęłam czytać tuż przed snem, takie "tylko pół godzinki" i to był błąd. Nie potrafiłam się oderwać już od pierwszego opowiadania. "Ale to było dobre", jak mawia mój znajomy - to zdanie kończyło każde z opowiadań. Każde.
Jestem zachwycona Strażą Górską, honorową, waleczną, pomysłową, opisami walk, magią, mieczami i toporami, bitwami bogów, kulturą poznawanych plemion, i, nie sądziłam, że to powiem: historią Imperium Meekhańskiego, poznawanego powoli, wraz z kolejnymi zdarzeniami, gdzie tyle się działo i dzieje. Jestem zachwycona opisem Świata, w którym może stać się wszystko, ale łącznie z zachowaniem szeroko rozumianej równowagi. 
Świetny jest inteligentny humor, sarkastyczne wypowiedzi i smaczki słowne, którymi Autor nas raczy nienachalnie, ale dobitnie. Dla mnie takie wtrącenia zawsze ogromnie podbijają wartość książki, bo po prostu je uwielbiam. Opisy otaczającego Świata natomiast to majstersztyk! Robert M. Wegner potrafi w kilku, dosłownie kilku zdaniach opisać otoczenie tak, że widzi się otaczające zimowe zbocza, plączące się po wyżłobieniach ostatnie promienie słońca, czuje się nosem rześkie, wilgotne powietrze lub suchy piach, brak wody i parzące, pustynne słońce - tak jak on maluje otoczenie, piszą tylko autorzy mający ogromny talent, bo całość czujesz, jakbyś tam był, widział i smakował.

Poza tym pierwszy raz czytałam opisy bitew z wypiekami na twarzy. Nikomu się to nie udało do tej pory, Wegnerowi tak!

Całość książki jest bardzo przemyślana, całościowo spójna, intrygująca i zaskakująca. To cudowne, że trafiam jeszcze na książki, które potrafią mnie TAK zachwycić. Zdecydowanie polecam, zaś fanom fantastyki te opowiadania są obowiązkowe. 

"Opowieści z meekhańskiego pogranicza. Północ - Południe" to pierwszy tom cyklu opowieści i już cieszę się na kolejne!


Czytałeś? Czytałaś? Jak wrażenia?

poniedziałek, 13 kwietnia 2020

Renata Kosin "Tatarka"

"Tatarka" Renaty Kosin to piękna opowieść o miłości sprzed ponad stu lat, rodzinnych historiach i tajemnicach pradziadków oraz ich poszukiwaniu. Bardzo lubię tło wydarzeń występujące chyba w każdej z książek Renaty Kosin, sielskość starego domu z otaczającym go ogrodem, pachnącą trawą, kwitami i szumiącymi drzewami. Ciepło, latające pszczoły, domowe konfitury i wszelkie przetwory z użyciem poziomek, kwiatów fiołka i nasturcji rozbudzają nie tylko wyobraźnię, ale również tęsknotę za czasami beztroski, świeżości przyrody, porannych mgieł i rosy oraz zapachu domowego ciasta, przypraw i ziół.

Akcja zaczyna się w Bujanach, gdzie Ksenia, po ciężkich egzaminach i rozterkach miłosnych, spędza swoje wakacje u mamy Leny, opiekującej się starszą, acz dziarską babką Honoratą. Bohaterki, jako ciekawe osobowości, miałam już okazję poznać w książce "Jedwabne rękawiczki" tej samej autorki, tutaj zaś poznajemy dalsze, lecz zupełnie inne losy. Całkiem możliwe, że cała ta historia zaczyna się rozwijać na Juwenaliach Politechniki Białostockiej, gdzie Ksenia poznaje Emira, Tatara, który zaprasza ją na obchody święta Sabantuj w Kruszynianach. Możliwe, że historia zaczęła się jednak w Kruszynianach, gdzie dziewczyna poznaje dziadka Emira, opowiadającego jej o bohaterskich wyczynach tatarskich za czasów Jana III Sobieskiego, a może wtedy, gdy przygląda się ze zdumieniem staremu zdjęciu pewnej kobiety...

Bardzo podoba mi się historia opowiedziana w "Tatarce", sposób przedstawienia i poszukiwań tajemnic historycznych, co do których niekiedy są wątpliwości, czy aby na pewno powinny ujrzeć światło dzienne, czy może lepiej ich nie znać. Podczas opisywanych poszukiwań i towarzyszących temu rozterek, poznajemy też odrobinę kultury tatarskiej na ziemiach podlaskich, ich zwyczaje, przedmioty, którymi się otaczają, wierzenia i kuchnię. Ale nie tylko. Bardzo ucieszył mnie poruszony wątek o gimnastyce słowiańskiej dla kobiet, o której jest coraz głośniej, połączenie słowiańskiego zwyczaju puszczania wianków w Noc Kupały i istniejących na Podlasiu "miejsc mocy". Sielskość małych miejscowości w połączeniu z mieszanką kulturową, wierzeniami i tajemnicami rodzinnymi stanowi w tej książce bardzo ciekawe połączenie i tak naprawdę zatopienie się w lekturze to tylko kwestia przeczytania kilku pierwszych kartek. Potem już trudno oderwać się od tej książki. Moim zdaniem jest znakomita!


/źródło zdjęcia: LubimyCzytac.pl/

sobota, 28 marca 2020

Miłosz Brzeziński "Wy wszyscy moi ja"

Książkę "Wy wszyscy moi ja" Miłosza Brzezińskiego jest mi bardzo trudno ocenić, bo jest jednocześnie ciekawa, ale i.. no właśnie. Bardzo trudno mi się ją czytało, zwłaszcza jakieś pierwsze 200 stron. Potem było już całkiem z górki, jakby autor nauczył się po czasie lepiej i bardziej logicznie wiązać poszczególne sprawy, o których opowiada. Początek zawiera bardzo wiele zbędnych, nic nie wnoszących, pustych zdań, które miałam wrażenie, mają funkcję "zapchajdziury". A zupełnie niepotrzebnie jest wypełnianie książki słowami bez znaczenia, bo mnogość tematów i badań naukowych w niej zawartych, nie potrzebuje tego. Książka jest przez to chaotyczna, autor przeskakuje często w jednym, krótkim akapicie do 4-5 różnych myśli i zagadnień, opisujących, albo i nie, to co było w ostatnim zdaniu poprzedniego akapitu. Czytanie tak skonstruowanego tekstu jest zwyczajnie męczące. Początkowe rozdziały to zebrane najróżniejsze eksperymenty i miałam wrażenie czasem, że na zasadzie copy-paste z oryginalnych badań, bo teksty są pisane różnym stylem i z wszelaką trudnością słów. I o to niedogranie całości mam żal do autora i nie do końca jestem zachwycona tą pozycją.

Pomimo tego, że do książki podchodziłam jak do jeża, to uparłam się na doczytanie jej. Nie żałuję, bo zawiera ogrom bardzo ciekawych eksperymentów i już dla nich samych warto. Oczywiście jeśli ktoś jest gotów na równoległą chaotyczność. Każde opisane badanie może zachęcić do pytań dodatkowych i szukania na nie odpowiedzi we własnym zakresie. Może, ale nie musi. W książce nie ma bibliografii na końcu, wszelkie informacje, tytuły i nazwiska przekazywane są bezpośrednio w tekście.

Czy polecam? I tak i nie. Dlaczego nie, to opisałam wyżej, logiki chaotyczności tej książki nie odkryłam i szczerze mówiąc nawet nie chce mi się nad tym już zastanawiać. Natomiast jeśli jesteś ciekawy/ciekawa, jak otoczenie i inni ludzie wpływają na nas, na nasze działania, na czym powinniśmy się skupić, żeby móc lepiej funkcjonować w naszej rzeczywistości, czy jest możliwe odmłodzenie przez otoczenie, czy słuchając muzyki podczas nauki będziemy lepiej przyswajać wiedzę, jakie robale pomagają i przeszkadzają w życiu i dlaczego nie zawsze wybitny uczeń powinien iść do wybitnej uczelni - na te i wiele, naprawdę wiele innych zagadnień i pytań możesz znaleźć w tej książce odpowiedź. Proponuję się samemu przekonać, czy warto.


wtorek, 17 września 2019

Linus Reichlin "Tęsknota atomów"

Zachęcił mnie tekst na okładce, informujący, że jest to "najlepsza niemieckojęzyczna powieść kryminalna 2009 roku" oraz to, że zapomniałam czytnika na długą podróż pociągiem. To książka z przypadku, ale wszechstronna, bo jest w niej i morderstwo, fizyka kwantowa i trochę romansu.

"Tęsknota atomów" to historia belgijskiego inspektora Jansena, do którego przychodzi pijany Amerykanin - ojciec dwóch synów, z informacją, że boi się o swoje życie. Zagadkowa śmierć turysty, którego policjant wcześniej zignorował, zajmuje myśli Jansena na tyle, że postanawia odkryć przyczynę śmierci. Jej odkrycie okazuje się większym wyzwaniem, niż fizyka kwantowa, którą inspektor się prywatnie interesuje, a której niektóre procesy, w dość prosty sposób objaśnia czytelnikom. Śledztwo oraz tajemnicza, niewidoma kobieta prowadzą go do Meksyku. Jest to podróż z przygodami, wędrówką na czas, przy czym cele obojga niekoniecznie są zbieżne.

Mam trochę problem z określeniem tej książki, bo jest inna, niż kryminały, do których przyzwyczaił mnie rynek czytelniczy. Jest nieco kanciasta w odbiorze, sztywna. I to wcale nie jest związane z fizyką kwantową, raczej z brakiem głębi myśli bohaterów. Czytając miałam wrażenie, że akcja dzieje się nieśpiesznie, mimo, że trochę się przecież działo. Możliwe, że to dlatego, że powieść ta jest daleka do stylu amerykańskich kryminałów i sensacji, gdzie nagromadzenie wszystkiego w jednym rozdziale przewyższałoby wszelkie normy, jeśli by takie istniały. Pomimo braku ogromu fajerwerków, zadziwiająco sprawnie autor umieścił akcję na 300 stronach, podczas gdy wydawało mi się, że niewiele się dzieje. Poznajemy ostatecznie cel bohaterów, poznajemy przyczyny śmierci, chociaż mnie to wyjaśnienie nie przekonuje, tak samo, jak sztywne zalążki uczuć, na okładce szumnie określone jako romans.

Wydawnictwo zapowiedziało tę książkę jako cykl, ale od 2011 roku, kiedy to książka pojawiła się na rynku polskim, nic więcej o nim nie słychać. W sumie to przeczytałabym kiedyś kolejny tom, ale nie byłby on priorytetem mojej kolejki czytelniczej.


wtorek, 9 lipca 2019

Katarzyna Puzyńska "Łaskun" - Lipowo tom 6

"Wydarzenia i osoby opisane w tej książce są całkowicie fikcyjne i powstały w mojej wyobraźni jedynie na potrzeby tej opowieści"*
Ufff.. jak to dobrze, że to wszystko nie wydarzyło się naprawdę i mam nadzieję, nie wydarzy. Muszę przyznać, że Katarzyna Puzyńska ma ogromną wyobraźnię, bo wymyślić taką makabryczną historię, to naprawdę trzeba mieć i talent i fantazję.

Akcja zaczyna się pod domem sędziego Jaworskiego, gdy policjanci pracujący w Brodnicy przyjeżdżają obejrzeć miejsce, gdzie znaleziono zwłoki zainscenizowane w dość specyficzny i przerażający sposób. Początek typowy, jak w większości powieści kryminalnych, tu ktoś ginie, technicy kryminalni szukają śladów na miejscu, natomiast policjanci oglądają teren i na bieżąco komentują wydarzenia.. i tyle typowego, ponieważ potem coraz więcej skojarzeń pozwala na to, żeby oskarżyć kolegę policjanta - jednego z głównych bohaterów poprzednich tomów o Lipowie - Daniela Podgórskiego. Daniel ucieka, a ja na początku uważałam, że głupio robi, ale dalsze wydarzenia pokazały, że może wcale to takie głupie nie było.

Kwestia zaufania policjantów do siebie to jedno, kwestia współpracy do drugie, natomiast każdy policjant jest człowiekiem, ze wszystkimi jego wadami i zaletami. Autorka pięknie pokazuje zarówno drugie dno współpracy w policji, jak i wielopoziomowość człowieka. Poznajemy dość dokładnie myśli i powody mordercy, który poszedł złą i okrutną drogą. Poznajemy również dalsze losy bohaterów, których poczynania śledziliśmy już wcześniej. Powiem tylko tyle, że bardzo poplątane mogą być losy ludzkie.

"Łaskun" to bardzo dobra książka, wybiegająca poza typowy kryminał i śmiałym krokiem idąca w kierunku thrillera psychologicznego. Zbrodnie, których się obawiamy, psychika ludzka zadziwiająca wielowarstwowością i poziomem skomplikowania, ukazująca to, do czego niektórzy ludzie są zdolni. Niepokój i tajemnica - nic nie jest oczywiste, nie zgadniesz od razu kto morduje, nawet po kilku rozdziałach nie będziesz pewien. Tej książki nie chcesz odłożyć, zanim nie poznasz kolejnego rozdziału.. a potem jeszcze jednego i następnego.


* fragment książki w części "OD AUTORKI"

czwartek, 4 lipca 2019

Katarzyna Puzyńska "Utopce" - Lipowo tom 5

Po kilku książkach serii myślałam, że mnie już Katarzyna Puzyńska nie zaskoczy, ale gdzie tam, wodziła mnie za nos jak tylko chciała.

Abstrahując od tego, że już samo słowo "utopce" niezbyt nastraja optymistycznie, autorka z premedytacją wprowadza nastrój grozy opisując małą, zagubioną w lesie wioskę jako miejsce pełne mrocznych mocy, niezbadanych tajemnic każdego z mieszkańców, prastarych wierzeń i zabobonów. Niespokojny nastrój udziela się również policjantom, którzy w tej wsi mają znaleźć zabójcę dwóch osób sprzed około 30 lat, z roku 1984.

Całość akcji idzie dwutorowo, poznajemy bieżące śledztwo oraz sierpniowe wydarzenia roku 1984, kiedy to mąż Tadeusz swojej żonie buduje altanę w nadziei, że ona na powrót go pokocha i nie będzie żałowała zamieszkania, w odległej od blichtru wielkomiejskiego, cichej i spokojnej wiosce. Podczas kopania fundamentów pod altankę, zatrudnieni przy tym chłopcy znajdują szkielet wampirzego pochówku. Kilka dni później znika Tadeusz i jego najstarszy syn, znajdują się jedynie ich zakrwawione ubrania i ślady kłów na progu altany.

Przez 30 lat sprawa nie była rozwiązana, dopiero teraz, na prośbę obecnego komendanta brodnickiej policji, młodszego syna zaginionego wtedy ojca, toczy się śledztwo. A pomysłów motywów i podejrzanych było tyle, ile osób występujących w książce. Opisywana akcja prowadzona jest jeszcze jednym torem - przesłuchania policjantów Emilii i Daniela z kilku dni do przodu, kiedy to dowiadujemy się powoli, że trzecia osoba prowadząca śledztwo Klementyna Kopp zachowywała się inaczej niż zwykle. Bardzo ciekawy splot kolejnych i przeszłych wydarzeń prowadzi do tego, że tajemniczość wylewa się wręcz z kartek książki i pcha do czytania jej, bez odkładania na potem. Zakończenie zaś jest zaskakujące, chociaż przy takiej mnogości pomysłów, jakie miałam podczas zagłębiania się w śledztwo i takie odrobinę zaświtało mi w głowie, chociaż uważałam je za mało prawdopodobne. Czytajcie, nie pożałujecie.

A przy okazji ciekawi mnie, czy Was, tak jak i mnie, irytowała pewna przyszła teściowa? ;)


niedziela, 30 czerwca 2019

Katarzyna Puzyńska "Z jednym wyjątkiem" - Lipowo tom 4

Jak już się wzięłam za czytanie serii, to i recenzje też idą serią :) Mam to szczęście, że w tej chwili przede mną jeszcze kilka tomów i nie muszę z utęsknieniem na nie czekać...

"Z jednym wyjątkiem" to 4 tom serii o szukaniu złych ludzi w okolicach Lipowa. Oczywiście zajmują się tym policjanci z tej niewielkiej miejscowości, między innymi Daniel Podgórski i Emilia Strzałkowska, wraz z pomocą komisarz Klementyny Kopp. Tym razem ginie Małgorzata Głuszyńska, kwiaciarka, którą znaleziono w domu, nad partią szachów, a na jej ciele wytatuowano napis. Okazuje się potem, że starsza pani została otruta fosgenem, a wkrótce w podobny sposób giną następne osoby, które również są znajdowane nad kolejnymi ruchami rozgrywki szachowej, a na ich ciele znajduje się tatuaż.

Śledztwo idzie dość ślamazarnie, mam wrażenie, że czasem jak i w realnym życiu, gdy nie bardzo wiadomo co zrobić z dowodami, a i pomysłów brak na rozwiązanie, wiele tropów prowadzi bowiem donikąd. Bardzo podobały mi się natomiast retrospekcje sprzed ponad 160 lat, z czasów "to nie wypada" i "z uszanowaniem", a Waćpanny pomagały Panom w zakamuflowany sposób, ponieważ nie miały innej możliwości. Tak samo jak i historie życiowe często nie były takie, jak ludzie zainteresowani faktycznie chcieli. Opisana została z tamtych czasów bardzo ciekawa historia pewnej partii szachów Adolfa Anderssena, która to w jakiś sposób połączyła się podczas śledztwa, z czasami współczesnymi.

Jakie są powiązania szachów i fosgenu z tatuażami, kim jest denerwujący dziennikarz i jaki ma faktycznie cel, dlaczego stojąca niedaleko fabryka jeszcze nie działa, skąd się wziął Józek - tego wszystkiego dowiecie się z książki, gdzie wśród kompleksów Klementyny i jej niezaleczonych ran duchowych, wśród prób Daniela uregulowania zawiązku z Weroniką i małej lekcji szachowej, szukamy, szukamy i ... znajdujemy winnego morderstw. I w sumie o to chodzi.


wtorek, 25 czerwca 2019

Katarzyna Puzyńska "Trzydziesta pierwsza" - Lipowo tom 3

"Trzydziesta pierwsza" Katarzyny Puzyńskiej to trzeci tom serii o Lipowie. O niewielkiej wsi niedaleko Brodnicy i ich mieszkańcach, oraz prężnie działającym komisariacie, można się było wiele dowiedzieć czytając "Motylka" i "Więcej czerwieni".

Tym razem autorka poprowadziła akcję zahaczając o miejsce zwane przez miejscowych Cichym Laskiem, gdzie kilkadziesiąt lat temu była siedziba sekty, której członkowie zbiorowo popełnili samobójstwo. Do tej zrujnowanej starej osady, którą miejscowi omijają, przyjeżdża naukowiec, który zbiera materiały na tematy sekt. Naukowiec, mimo tego, że dawno temu służby dokładnie sprawdziły teren, natyka się na kości ludzkie... Jednocześnie wraca do wsi podpalacz i morderca, po 15 latach odsiadki, którego wszyscy potępiają za podpalenie domu, w którym zginęły 4 osoby, między innymi ojcowie dwóch policjantów z miejscowej komendy.

Kolejne wydarzenia przeplatają się ze sobą, ale rozwiązanie zagadki kryminalnej nie jest łatwe, pojawiają się nowe ciała, nowe wątpliwości, nowe fakty i naprawdę wśród tylu możliwości bardzo trudno jest wyodrębnić sprawcę lub sprawców opisywanych przestępstw. W pewnym momencie podejrzewałam wszystkich ;) ale w rezultacie powoli niektóre wydarzenia zaczęły się łączyć, zazębiać, jak koła zębate i zaczęło wszystko do siebie pasować. Uważam, że autorka świetnie sobie poradziła z łączeniem wątków w odpowiednim momencie, powoli naprowadzając na właściwy tok myślenia. Muszę przyznać, że byłam zaskoczona. Natomiast pod razu odkryłam pewne powiązanie pomiędzy nowo przybyłą policjantką Emilią do pomocy na komisariacie, a szefem tego komisariatu Danielem, nie do końca rozwiązane, więc oczekuję powiązań tematu w następnych tomach serii.

Doskonale natomiast widać w książce rozterki policjantów, wcale niełatwe rozważania pomiędzy prawdą a własnymi emocjami, pomiędzy tym co słuszne i zgodne z własnym sumieniem. Praca w policji nie jest łatwa, a jak okazuje się, pracują tam ludzie jak w pozostałej części społeczeństwa, z różnymi wadami i zaletami. Zresztą, wątki społeczne są ukazane tutaj w pełnej krasie, poprzez powszechnie akceptowanych pijaczków pod sklepem, przez przemoc fizyczną i ekonomiczną w rodzinie, do pewnego rodzaju akceptacji społecznej człowieka na podstawie różnych opinii. Samo życie, a ja cieszę się jednak z wyjaśnień autorki na końcu książki, że ani takiej sekty w Polsce nie było, ani takiego nagromadzenia morderstw w bardzo sympatycznej małej wiosce.



piątek, 21 czerwca 2019

Katarzyna Puzyńska "Więcej Czerwieni" - Lipowo tom 2

"Więcej czerwieni" to drugi tom serii "Lipowo" Katarzyny Puzyńskiej. Jeśli w taki sposób będą się rozwijać akcje w kolejnych tomach tej serii, to jestem ich coraz bardziej ciekawa. Podoba mi się spójność książki i dobrze przemyślane przez autorkę prowadzenie czytelników po kolejnych etapach śledztwa.

Tym razem w okolicach Lipowa ginie młoda dziewczyna, dzień później kolejna, obie były koleżankami. Daniel, młodszy aspirant prowadzi śledztwo razem z komisarz kryminalną Klementyną, którą znamy z poprzedniego śledztwa, oraz dwoma innymi policjantami. Jest mnóstwo podejrzanych i czytając o kolejnych poszlakach, przyglądając się pojawiającym się kolejnym morderstwom, próbowałam znaleźć zabójcę. Nie udało mi się i poczułam jednocześnie, jak trudno musi być policjantom, wśród wielkiej różnorodności tropów, odnaleźć prawdę.

Dodatkowym walorem tego tomu są, budzące u mnie grozę, rozmyślania mordercy, ukazujące sposób myślenia i pewien rodzaj uzależnienia. Mimo niepokoju i dość agresywnej tematyki, lubię czytać kryminały, bo zawsze kończą się złapaniem zabójcy, nawet jeśli okazuje się nim ktoś tak nieoczywisty, jak w tej książce.

wtorek, 7 maja 2019

Katarzyna Puzyńska "Motylek" - Lipowo tom 1

"Motylek" to pierwszy tom serii Lipowo, za który postanowiłam się w końcu zabrać, po bardzo ciekawym spotkaniu autorskim z Katarzyną Puzyńską, na które przyszło mnóstwo ludzi zainteresowanych jej powieściami. Okazuje się, że autorka ma nie tylko niezwykłą osobowość, ale również talent do wymyślania wciągających historii kryminalnych. Cieszę się, że jej książki  przesunęły się na początek listy mojej długiej kolejki czytelniczej.

Niedaleko wsi Lipowo, gdzie jest jeden sklepik i mały komisariat policji, znaleziono zakonnicę, po której kilka razy przejechano samochodem. Sprawą zajmuje się czterech miejscowych policjantów, których poznajemy podczas poszukiwania mordercy. Przy okazji powoli poznajemy również mieszkańców Lipowa, między innymi milionera gbura i jego rodzinę, a także Weronikę, która niedawno kupiła w Lipowie dom.

Podoba mi się sposób prowadzenia szukania winnego. W pewnym momencie, do akcji wkracza również dziarska funkcjonariuszka Klementyna, bardzo konkretna i logicznie myśląca babka, która dodaje całości wigoru. Przekrój charakterów występujących na kartkach tej książki jest zadziwiający, zarówno wśród policjantów, jak i innych mieszkańców. Poruszono wiele różnorodnych, społecznych kwestii, w większości niewygodnych, jak np. przemoc w rodzinie na różnych płaszczyznach, zdrady, niechciane dzieci, przestępstwa seksualne i nielegalny handel.

Muszę przyznać, że bardzo mnie ta książka wciągnęła, a mordercę zgadłam dopiero pod koniec. I chociaż niektóre z postaci były irytujące, a miejscami jest po prostu krwawo, to chętnie przeczytam kolejne tomy, ponieważ autorka ma bardzo lekkie pióro i ciekawie prowadzi po kryminalnych meandrach.




wtorek, 30 kwietnia 2019

Renata Kosin "Jedwabne rękawiczki"

"Jedwabne rękawiczki" to kolejna książka Renaty Kosin, której to twórczość obiecałam sobie nadrobić. Nie zawiodłam się treścią, odkrywanie tajemnic przodków jest fascynujące, a opisywane zdarzenia mogły kiedyś zaistnieć w rzeczywistości, mimo, że autorka zastrzega, że powstały w jej wyobraźni. Może i powstały w wyobraźni, ale... są tak realnie opisane, poparte takim ogromem informacji, które zdarzyły się w rzeczywistości, że równie dobrze mogły się również kiedyś przydarzyć.

Akcja dzieje się w Warszawie, Jedwabnem, Bujanach i na południu Francji. Laura powraca w rodzinne strony do Jedwabnego, żeby dokończyć sprzedaż domu, jednak sprawa się komplikuje, ponieważ nabywca odkrywa w starym domu zamurowane miejsce, które skraca jego korytarz. Znalezisko komplikuje wiele spraw, zmusza Laurę do przyjrzenia się swoim przodkom, o których również słyszała kiedyś w szkole, a zwłaszcza pradziadkowi Kajetanowi Kossackiemu, który pozostał w Jedwabnem, jak mówiono z ogromnej miłości do kobiety, 20 lat młodszej córki żydowskiego rękawicznika. Laura jednak, podczas przeglądania rodzinnego albumu na zdjęciu widziała piękną, ale chłodną kobietę z zaciśniętymi ustami, odstręczającą wręcz i trudno było jej uwierzyć z szaleńczą miłość przystojnego, uśmiechniętego pradziadka. Ta wątpliwość oraz różne sploty okoliczności, znalezisko w starym domu i chęć dowiedzenia się prawdy, prowadzi Laurę do długich rozmów z ciocią Heleną, mieszkającą w Bujanach, a także z zaskakującym wyjazdem do Francji.

Zadziwiające, jak wiele rzeczy wspomnianych w tej książce ma miejsce w istniejących ideologiach, wierzeniach, z którymi się spotykamy na co dzień, wróżbach, czasem zabobonach, wspomnieniach starszych osób, symbolach istniejących od tysięcy lat... Zatapiamy się w informacjach o kabalistycznym drzewie życia, o Zohar - mistycznym komentarzu do Tory, podstawowym tekstem żydowskiej mistyki i średniowiecznej kabały, o oku horusa, masonerii, reinkarnacji i pewnym związku psychodelicznym w organizmie człowieka. Wszystkie informacje mieszają się z przeszłością, teraźniejszością i przyszłością, ale jakoś to się tak wszystko zazębia, że naprawdę wydaje się bardzo realistyczne. Odkrywanie kolejnych tajemnic i powiązań rodzinnych pozwala na zatopienie się w akcji i doszło do tego, że niektóre rewelacje opisane w książce, zmusiły mnie do poszukiwań w google większej dawki informacji.

Polecam książkę, chociaż trochę czasem się robiło "straszno", a czasem "śmieszno". Mimo wszystko więcej chyba było jednak tego "straszno". Zwłaszcza, jeśli chodzi o lalki z naturalnymi włosami, które bardzo działały mi na wyobraźnię.

Źródło okładki: eMag

piątek, 29 marca 2019

Renata Kosin - Złodziejka dusz

"Złodziejka dusz" Renaty Kosin wciągnęła mnie bez reszty, lubię klimat przeszłości, prababek, starych domów i tajemnice przodków. W tej książce wszystko to się znalazło, oplotło delikatnością uczuć i niebanalnymi wspomnieniami, oczarowało przeszłością.

Anastazję poznajemy w momencie, gdy ze swoją walizką otwiera starym kluczem drzwi do domu przodków, którym ma się zaopiekować pod nieobecność ich właścicieli, dalekiej rodziny. Anastazja, bibliotekarka, fanatyczka porządku i czystości, oprócz opieki nad domem ma też uporządkować domową bibliotekę, pełną cennych książek. Razem z nią odkrywamy dom, częściowo odrestaurowany w starym stylu. Ten dom, to miejsce, gdzie mieszkała bardzo kontrowersyjna siostra pradziadka, wielbicielka okultyzmu i Heleny Bławatskiej, twórczyni teozofii. Z każdą rozmową z ludźmi z miasteczka oraz podczas przeglądania pudeł z książkami dziewczyna odkrywa nowe, coraz ciekawsze informacje dotyczące kontrowersyjnej przodkini, a już zaciekawienie sięga zenitu, gdy dostaje bardzo stary list, którym interesuje się wiele osób.

Tajemnica, przodkowie, mapa, klejnoty, Indie i buddyzm, doprowadzający do rumieńców pomocnik kuzynostwa, zniknięcia i pojawianie się różnych osób z teraźniejszości i w przeszłości powodują, że fabuła niesamowicie wciąga, ale... za szybko się kończy. Akcja rozwija się powoli, potem nabiera tempa i ... nagle bum, koniec. A ja bym chciała więcej, ponieważ ma się wrażenie, że niektóre wątki nie zostały dokończone. To wrażenie, bo Autorka zasugerowała ich rozwiązanie i dalszy ciąg, niby wiadomo, jak się te wątki rozwiną, ale mimo tego chciałoby się o nich posłuchać w takim tempie, jak wątek główny. Po prostu czuję niedosyt, bo co się stało z mapką? co z kamieniami? co z tunelami? co z dawną Anastazją? Rozumiem, że i w tym przypadku, jak tłumaczy w wywiadach Renata Kosin, książka jest wycinkiem życia Anastazji i osób ją otaczających, jednak zwyczajnie brakuje jawnego opisania, potwierdzenia wspomnianych rozwiązań. Takiej małej kropki nad i.

Mimo gwałtownego zakończenia, książkę czytałam z ogromną przyjemnością, uwielbiam tajemnice przodków, stare domy, listy i książki. Tutaj dodatkowym smaczkiem były cytaty z Kubusia Puchatka, Muminków oraz Alicji w Krainie Czarów. Dopasowanie ich do tego, co się działo wokół głównej bohaterki, to dla mnie prawdziwy majstersztyk. Warto sięgnąć po tę bardzo emocjonującą książkę i poznać rozwiązanie zagadki przeszłości.