Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wełniana spódnica. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wełniana spódnica. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 15 marca 2011

Spódnicowe zmagania

Na początku mroźnej zimy zachciało mi się mieć ciepłą spódnicę wełnianą, w sklepach oczywiście nic nie było, więc postanowiłam zrobić taką spódnicę na drutach. Przejrzałam mnóstwo wzorów w Internecie i doszłam do jedynego słusznego wniosku, że jeżeli chcę mieć spódnicę, jaka mi 'chodzi' po głowie, to sobie sama ją zaprojektuję i zrobię.. Zabrałam się więc na przeliczanie, ile potrzebuję włóczki i jakie będą jej rozmiary, bo mimo tego, że bardzo mocno podobały mi się spódnice zwiewne, jak ta czerwona niżej lub szara, które swą zwiewność i lekkość zyskują dzięki cieniutkiej włóczce z dodatkiem moheru, to jednak zdecydowałam się na coś bardziej zimowego i ciepłego - spódnicę kroju takiego, jak Incredible Skirt - to ta cieniowana, rozszerzana na dole, ostatnia z poniższych:

 [zdjęcia z Internetu]

Zdecydowałam się na fioletową włóczkę Hamelton Tweed z niebieskimi zgrubieniami, 1 motek ma 50g/100m - 90% wełny i 10% wiskozy. Próbka wg producenta na drutach nr 5: 18 oczek x 22 rzędy = 10x10cm.
Obliczałam, obliczałam i wyszło mi, że powinnam nabrać 200 oczek na dole i stopniowo je zmniejszać, aż w pasie będę miała 130o. Postanowiłam zrobić tak, jak wszędzie radzą, czyli ile mi wyszło cm, tyle robić ilościowo oczek... od razu mówię, że trzeba mniej, zwłaszcza w pasie, bo przecież włóczka jest rozciągliwa, ale mimo świecącej żarówki nad głową robiłam tak, jak wszyscy radzili..

Spódnicę dokończyłam, założyłam i stwierdziłam, że coś nie tak, bo co prawda po ułożeniu na płaskim jest ślicznie trapezowa, jak chciałam, to jednak na mnie wygląda nieszczególnie, bo sterczy dzwonkowato i odstająco i nie podoba mi się! Przymarszczyłam i pozapinałam agrafkami jak być powinno...


Widać, że jest dużo za dużo.. tym bardziej, że odwidziała mi się trapezowatość i tulipanowatość całości, bardzo możliwe, że zawiniła plisa na dole, którą zrobiłam, żeby dół się nie zawijał. Plisa powodowała sztywność dołu, więc postanowiłam zmienić to 'cudo' i zrobić całkiem tradycyjnie, czyli ściągacz na dole i spódnica tym razem ma być blisko ciała. Tak postanowiłam i sprułam cały dół, aż do miejsca kilka cm powyżej agrafki i igły. I tym sposobem, mając zrobiony pas, leciałam na drutach w dół. Na dole postanowiłam zaszaleć i zrobić fantazyjny, ząbkowany początek ściągacza, ale na tej włóczce szaleństwa nie widać..

Rezultatem moich całozimowych starań o ciepłą spódnicę wełnianą na zimę jest spódnica na dni przedwiośnia:


Pas: 130 oczek (trochę za dużo, teraz dałabym przynajmniej o 10o. mniej), w najszerszym miejscu: 164 oczka, na dole: 156 oczek. Druty nr 4 i 5. Długość: 51cm. 

A tak się prezentuje na mojej osobistej 'modelce':


Z moim tempem robienia chyba powinnam już robić zaplanowane czapki na następną zimę...