wtorek, 9 lipca 2019

Katarzyna Puzyńska "Łaskun" - Lipowo tom 6

"Wydarzenia i osoby opisane w tej książce są całkowicie fikcyjne i powstały w mojej wyobraźni jedynie na potrzeby tej opowieści"*
Ufff.. jak to dobrze, że to wszystko nie wydarzyło się naprawdę i mam nadzieję, nie wydarzy. Muszę przyznać, że Katarzyna Puzyńska ma ogromną wyobraźnię, bo wymyślić taką makabryczną historię, to naprawdę trzeba mieć i talent i fantazję.

Akcja zaczyna się pod domem sędziego Jaworskiego, gdy policjanci pracujący w Brodnicy przyjeżdżają obejrzeć miejsce, gdzie znaleziono zwłoki zainscenizowane w dość specyficzny i przerażający sposób. Początek typowy, jak w większości powieści kryminalnych, tu ktoś ginie, technicy kryminalni szukają śladów na miejscu, natomiast policjanci oglądają teren i na bieżąco komentują wydarzenia.. i tyle typowego, ponieważ potem coraz więcej skojarzeń pozwala na to, żeby oskarżyć kolegę policjanta - jednego z głównych bohaterów poprzednich tomów o Lipowie - Daniela Podgórskiego. Daniel ucieka, a ja na początku uważałam, że głupio robi, ale dalsze wydarzenia pokazały, że może wcale to takie głupie nie było.

Kwestia zaufania policjantów do siebie to jedno, kwestia współpracy do drugie, natomiast każdy policjant jest człowiekiem, ze wszystkimi jego wadami i zaletami. Autorka pięknie pokazuje zarówno drugie dno współpracy w policji, jak i wielopoziomowość człowieka. Poznajemy dość dokładnie myśli i powody mordercy, który poszedł złą i okrutną drogą. Poznajemy również dalsze losy bohaterów, których poczynania śledziliśmy już wcześniej. Powiem tylko tyle, że bardzo poplątane mogą być losy ludzkie.

"Łaskun" to bardzo dobra książka, wybiegająca poza typowy kryminał i śmiałym krokiem idąca w kierunku thrillera psychologicznego. Zbrodnie, których się obawiamy, psychika ludzka zadziwiająca wielowarstwowością i poziomem skomplikowania, ukazująca to, do czego niektórzy ludzie są zdolni. Niepokój i tajemnica - nic nie jest oczywiste, nie zgadniesz kto morduje od razu, nawet po kilku rozdziałach nie będziesz pewien. Tej książki nie chcesz odłożyć, zanim nie poznasz kolejnego rozdziału.. a potem jeszcze jednego i następnego.


* fragment książki w części "OD AUTORKI"

czwartek, 4 lipca 2019

Katarzyna Puzyńska "Utopce" - Lipowo tom 5

Po kilku książkach serii myślałam, że mnie już Katarzyna Puzyńska nie zaskoczy, ale gdzie tam, wodziła mnie za nos jak tylko chciała.

Abstrahując od tego, że już samo słowo "utopce" niezbyt nastraja optymistycznie, autorka z premedytacją wprowadza nastrój grozy opisując małą, zagubioną w lesie wioskę jako miejsce pełne mrocznych mocy, niezbadanych tajemnic każdego z mieszkańców, prastarych wierzeń i zabobonów. Niespokojny nastrój udziela się również policjantom, którzy w tej wsi mają znaleźć zabójcę dwóch osób sprzed około 30 lat, z roku 1984.

Całość akcji idzie dwutorowo, poznajemy bieżące śledztwo oraz sierpniowe wydarzenia roku 1984, kiedy to mąż Tadeusz swojej żonie buduje altanę w nadziei, że ona na powrót go pokocha i nie będzie żałowała zamieszkania, w odległej od blichtru wielkomiejskiego, cichej i spokojnej wiosce. Podczas kopania fundamentów pod altankę, zatrudnieni przy tym chłopcy znajdują szkielet wampirzego pochówku. Kilka dni później znika Tadeusz i jego najstarszy syn, znajdują się jedynie ich zakrwawione ubrania i ślady kłów na progu altany.

Przez 30 lat sprawa nie była rozwiązana, dopiero teraz, na prośbę obecnego komendanta brodnickiej policji, młodszego syna zaginionego wtedy ojca, toczy się śledztwo. A pomysłów motywów i podejrzanych było tyle, ile osób występujących w książce. Opisywana akcja prowadzona jest jeszcze jednym torem - przesłuchania policjantów Emilii i Daniela z kilku dni do przodu, kiedy to dowiadujemy się powoli, że trzecia osoba prowadząca śledztwo Klementyna Kopp zachowywała się inaczej niż zwykle. Bardzo ciekawy splot kolejnych i przeszłych wydarzeń prowadzi do tego, że tajemniczość wylewa się wręcz z kartek książki i pcha do czytania jej, bez odkładania na potem. Zakończenie zaś jest zaskakujące, chociaż przy takiej mnogości pomysłów, jakie miałam podczas zagłębiania się w śledztwo i takie odrobinę zaświtało mi w głowie, chociaż uważałam je za mało prawdopodobne. Czytajcie, nie pożałujecie.

A przy okazji ciekawi mnie, czy Was, tak jak i mnie, irytowała pewna przyszła teściowa? ;)


niedziela, 30 czerwca 2019

Katarzyna Puzyńska "Z jednym wyjątkiem" - Lipowo tom 4

Jak już się wzięłam za czytanie serii, to i recenzje też idą serią :) Mam to szczęście, że w tej chwili przede mną jeszcze kilka tomów i nie muszę z utęsknieniem na nie czekać...

"Z jednym wyjątkiem" to 4 tom serii o szukaniu złych ludzi w okolicach Lipowa. Oczywiście zajmują się tym policjanci z tej niewielkiej miejscowości, między innymi Daniel Podgórski i Emilia Strzałkowska, wraz z pomocą komisarz Klementyny Kopp. Tym razem ginie Małgorzata Głuszyńska, kwiaciarka, którą znaleziono w domu, nad partią szachów, a na jej ciele wytatuowano napis. Okazuje się potem, że starsza pani została otruta fosgenem, a wkrótce w podobny sposób giną następne osoby, które również są znajdowane nad kolejnymi ruchami rozgrywki szachowej, a na ich ciele znajduje się tatuaż.

Śledztwo idzie dość ślamazarnie, mam wrażenie, że czasem jak i w realnym życiu, gdy nie bardzo wiadomo co zrobić z dowodami, a i pomysłów brak na rozwiązanie, wiele tropów prowadzi bowiem donikąd. Bardzo podobały mi się natomiast retrospekcje sprzed ponad 160 lat, z czasów "to nie wypada" i "z uszanowaniem", a Waćpanny pomagały Panom w zakamuflowany sposób, ponieważ nie miały innej możliwości. Tak samo jak i historie życiowe często nie były takie, jak ludzie zainteresowani faktycznie chcieli. Opisana została z tamtych czasów bardzo ciekawa historia pewnej partii szachów Adolfa Anderssena, która to w jakiś sposób połączyła się podczas śledztwa, z czasami współczesnymi.

Jakie są powiązania szachów i fosgenu z tatuażami, kim jest denerwujący dziennikarz i jaki ma faktycznie cel, dlaczego stojąca niedaleko fabryka jeszcze nie działa, skąd się wziął Józek - tego wszystkiego dowiecie się z książki, gdzie wśród kompleksów Klementyny i jej niezaleczonych ran duchowych, wśród prób Daniela uregulowania zawiązku z Weroniką i małej lekcji szachowej, szukamy, szukamy i ... znajdujemy winnego morderstw. I w sumie o to chodzi.


wtorek, 25 czerwca 2019

Katarzyna Puzyńska "Trzydziesta pierwsza" - Lipowo tom 3

"Trzydziesta pierwsza" Katarzyny Puzyńskiej to trzeci tom serii o Lipowie. O niewielkiej wsi niedaleko Brodnicy i ich mieszkańcach, oraz prężnie działającym komisariacie, można się było wiele dowiedzieć czytając "Motylka" i "Więcej czerwieni".

Tym razem autorka poprowadziła akcję zahaczając o miejsce zwane przez miejscowych Cichym Laskiem, gdzie kilkadziesiąt lat temu była siedziba sekty, której członkowie zbiorowo popełnili samobójstwo. Do tej zrujnowanej starej osady, którą miejscowi omijają, przyjeżdża naukowiec, który zbiera materiały na tematy sekt. Naukowiec, mimo tego, że dawno temu służby dokładnie sprawdziły teren, natyka się na kości ludzkie... Jednocześnie wraca do wsi podpalacz i morderca, po 15 latach odsiadki, którego wszyscy potępiają za podpalenie domu, w którym zginęły 4 osoby, między innymi ojcowie dwóch policjantów z miejscowej komendy.

Kolejne wydarzenia przeplatają się ze sobą, ale rozwiązanie zagadki kryminalnej nie jest łatwe, pojawiają się nowe ciała, nowe wątpliwości, nowe fakty i naprawdę wśród tylu możliwości bardzo trudno jest wyodrębnić sprawcę lub sprawców opisywanych przestępstw. W pewnym momencie podejrzewałam wszystkich ;) ale w rezultacie powoli niektóre wydarzenia zaczęły się łączyć, zazębiać, jak koła zębate i zaczęło wszystko do siebie pasować. Uważam, że autorka świetnie sobie poradziła z łączeniem wątków w odpowiednim momencie, powoli naprowadzając na właściwy tok myślenia. Muszę przyznać, że byłam zaskoczona. Natomiast pod razu odkryłam pewne powiązanie pomiędzy nowo przybyłą policjantką Emilią do pomocy na komisariacie, a szefem tego komisariatu Danielem, nie do końca rozwiązane, więc oczekuję powiązań tematu w następnych tomach serii.

Doskonale natomiast widać w książce rozterki policjantów, wcale niełatwe rozważania pomiędzy prawdą a własnymi emocjami, pomiędzy tym co słuszne i zgodne z własnym sumieniem. Praca w policji nie jest łatwa, a jak okazuje się, pracują tam ludzie jak w pozostałej części społeczeństwa, z różnymi wadami i zaletami. Zresztą, wątki społeczne są ukazane tutaj w pełnej krasie, poprzez powszechnie akceptowanych pijaczków pod sklepem, przez przemoc fizyczną i ekonomiczną w rodzinie, do pewnego rodzaju akceptacji społecznej człowieka na podstawie różnych opinii. Samo życie, a ja cieszę się jednak z wyjaśnień autorki na końcu książki, że ani takiej sekty w Polsce nie było, ani takiego nagromadzenia morderstw w bardzo sympatycznej małej wiosce.



piątek, 21 czerwca 2019

Katarzyna Puzyńska "Więcej Czerwieni" - Lipowo tom 2

"Więcej czerwieni" to drugi tom serii "Lipowo" Katarzyny Puzyńskiej. Jeśli w taki sposób będą się rozwijać akcje w kolejnych tomach tej serii, to jestem ich coraz bardziej ciekawa. Podoba mi się spójność książki i dobrze przemyślane przez autorkę prowadzenie czytelników po kolejnych etapach śledztwa.

Tym razem w okolicach Lipowa ginie młoda dziewczyna, dzień później kolejna, obie były koleżankami. Daniel, młodszy aspirant prowadzi śledztwo razem z komisarz kryminalną Klementyną, którą znamy z poprzedniego śledztwa, oraz dwoma innymi policjantami. Jest mnóstwo podejrzanych i czytając o kolejnych poszlakach, przyglądając się pojawiającym się kolejnym morderstwom, próbowałam znaleźć zabójcę. Nie udało mi się i poczułam jednocześnie, jak trudno musi być policjantom, wśród wielkiej różnorodności tropów, odnaleźć prawdę.

Dodatkowym walorem tego tomu są, budzące u mnie grozę, rozmyślania mordercy, ukazujące sposób myślenia i pewien rodzaj uzależnienia. Mimo niepokoju i dość agresywnej tematyki, lubię czytać kryminały, bo zawsze kończą się złapaniem zabójcy, nawet jeśli okazuje się nim ktoś tak nieoczywisty, jak w tej książce.

wtorek, 7 maja 2019

Katarzyna Puzyńska "Motylek" - Lipowo tom 1

"Motylek" to pierwszy tom serii Lipowo, za który postanowiłam się w końcu zabrać, po bardzo ciekawym spotkaniu autorskim z Katarzyną Puzyńską, na które przyszło mnóstwo ludzi zainteresowanych jej powieściami. Okazuje się, że autorka ma nie tylko niezwykłą osobowość, ale również talent do wymyślania wciągających historii kryminalnych. Cieszę się, że jej książki  przesunęły się na początek listy mojej długiej kolejki czytelniczej.

Niedaleko wsi Lipowo, gdzie jest jeden sklepik i mały komisariat policji, znaleziono zakonnicę, po której kilka razy przejechano samochodem. Sprawą zajmuje się czterech miejscowych policjantów, których poznajemy podczas poszukiwania mordercy. Przy okazji powoli poznajemy również mieszkańców Lipowa, między innymi milionera gbura i jego rodzinę, a także Weronikę, która niedawno kupiła w Lipowie dom.

Podoba mi się sposób prowadzenia szukania winnego. W pewnym momencie, do akcji wkracza również dziarska funkcjonariuszka Klementyna, bardzo konkretna i logicznie myśląca babka, która dodaje całości wigoru. Przekrój charakterów występujących na kartkach tej książki jest zadziwiający, zarówno wśród policjantów, jak i innych mieszkańców. Poruszono wiele różnorodnych, społecznych kwestii, w większości niewygodnych, jak np. przemoc w rodzinie na różnych płaszczyznach, zdrady, niechciane dzieci, przestępstwa seksualne i nielegalny handel.

Muszę przyznać, że bardzo mnie ta książka wciągnęła, a mordercę zgadłam dopiero pod koniec. I chociaż niektóre z postaci były irytujące, a miejscami jest po prostu krwawo, to chętnie przeczytam kolejne tomy, ponieważ autorka ma bardzo lekkie pióro i ciekawie prowadzi po kryminalnych meandrach.




wtorek, 30 kwietnia 2019

Renata Kosin "Jedwabne rękawiczki"

"Jedwabne rękawiczki" to kolejna książka Renaty Kosin, której to twórczość obiecałam sobie nadrobić. Nie zawiodłam się treścią, odkrywanie tajemnic przodków jest fascynujące, a opisywane zdarzenia mogły kiedyś zaistnieć w rzeczywistości, mimo, że autorka zastrzega, że powstały w jej wyobraźni. Może i powstały w wyobraźni, ale... są tak realnie opisane, poparte takim ogromem informacji, które zdarzyły się w rzeczywistości, że równie dobrze mogły się również kiedyś przydarzyć.

Akcja dzieje się w Warszawie, Jedwabnem, Bujanach i na południu Francji. Laura powraca w rodzinne strony do Jedwabnego, żeby dokończyć sprzedaż domu, jednak sprawa się komplikuje, ponieważ nabywca odkrywa w starym domu zamurowane miejsce, które skraca jego korytarz. Znalezisko komplikuje wiele spraw, zmusza Laurę do przyjrzenia się swoim przodkom, o których również słyszała kiedyś w szkole, a zwłaszcza pradziadkowi Kajetanowi Kossackiemu, który pozostał w Jedwabnem, jak mówiono z ogromnej miłości do kobiety, 20 lat młodszej córki żydowskiego rękawicznika. Laura jednak, podczas przeglądania rodzinnego albumu na zdjęciu widziała piękną, ale chłodną kobietę z zaciśniętymi ustami, odstręczającą wręcz i trudno było jej uwierzyć z szaleńczą miłość przystojnego, uśmiechniętego pradziadka. Ta wątpliwość oraz różne sploty okoliczności, znalezisko w starym domu i chęć dowiedzenia się prawdy, prowadzi Laurę do długich rozmów z ciocią Heleną, mieszkającą w Bujanach, a także z zaskakującym wyjazdem do Francji.

Zadziwiające, jak wiele rzeczy wspomnianych w tej książce ma miejsce w istniejących ideologiach, wierzeniach, z którymi się spotykamy na co dzień, wróżbach, czasem zabobonach, wspomnieniach starszych osób, symbolach istniejących od tysięcy lat... Zatapiamy się w informacjach o kabalistycznym drzewie życia, o Zohar - mistycznym komentarzu do Tory, podstawowym tekstem żydowskiej mistyki i średniowiecznej kabały, o oku horusa, masonerii, reinkarnacji i pewnym związku psychodelicznym w organizmie człowieka. Wszystkie informacje mieszają się z przeszłością, teraźniejszością i przyszłością, ale jakoś to się tak wszystko zazębia, że naprawdę wydaje się bardzo realistyczne. Odkrywanie kolejnych tajemnic i powiązań rodzinnych pozwala na zatopienie się w akcji i doszło do tego, że niektóre rewelacje opisane w książce, zmusiły mnie do poszukiwań w google większej dawki informacji.

Polecam książkę, chociaż trochę czasem się robiło "straszno", a czasem "śmieszno". Mimo wszystko więcej chyba było jednak tego "straszno". Zwłaszcza, jeśli chodzi o lalki z naturalnymi włosami, które bardzo działały mi na wyobraźnię.

Źródło okładki: eMag