sobota, 14 sierpnia 2010

Trochę burzy, trochę słońca i my

Nie spodziewałam się dodatkowej porcji wakacji w tym roku, a tu, całkiem znienacka, pojawiła się możliwość spotkania z dziewczynami dzielącymi moje pasje. Szybka decyzja, telefon o urlop i następnego dnia w południe już siedziałam z Madziulą w pociągu. Na zewnątrz upał, w przedziale gorąco i tłoczno, a my frywolimy wśród ukradkowych spojrzeń pasażerów. Frywolimy, czyli robimy koronki frywolitkowe :)
 
Po 6 godzinach podróży, płynąc samochodem wśród ogromnej ulewy docieramy do domu Aploch. Czeka tu na nas wspaniały dom, cisza, zapach drzew, szum deszczu i wspólne robótkowanie oraz rozmowy.


Wspaniałe widoki z okna i tarasu na brzozy oraz skalniak powodowały, że nie wiedziałam za co się zabrać na początek: dopić kawę, chwycić za aparat foto i próbować uwiecznić naturę czy jednak chwycić za druty i robić mój szal ażurowy. W rezultacie robiłam wszystko na raz :)

Wspaniale jest robić tylko to, na co się ma ochotę, nic nie musieć. Wspaniale jest przebywać z ciekawymi osobami, rozmawiać o wszystkim, uczyć się nowych metod robótkowych i podziwiać talenty i twórczość innych. To niesamowite, ale zarówno Madziula, Aploch i Yenulka tworzą w needlepoint ten sam wzór, który u każdej wygląda zupełnie inaczej: u Madziuli jest zielony z niebieskim z wplątaną fuksją, Aploch tworzy w fioletach i wrzosach, Yenulka zaś dobrała kolory delikatnie pastelowe, bardzo romantyczne. Wszystkie cudne, a ja je mogłam podziwiać do woli! :)

Korzystając z okazji nauczyłam się techniki English Hexagon Patchwork, która polega na ręcznym zszywaniu sześcioboków. Powstał więc dwustronny kwiatek, który posłuży za podkładkę pod filiżankę z kawą :) Dziękuję cierpliwej nauczycielce Madziuli, za sprezentowanie ślicznego materiału i naukę :)



Pogoda w sumie była przewidywalna, wiadomo było, że po deszczu będzie słońce, zaś niedługo potem znowu burza, z piorunami. I tak w kółko :) Był więc czas na kąpiel w jeziorze, na wdychanie deszczowego powietrza, na zbieranie borowików i maślaków, śledzenie dudków, jaszczurek, deptanie błota, połykanie dań z grilla oraz na oglądanie gwiazd i nietoperzy słuchając cykania świerszczy.. Bajeczne miejsce!

Dziękuję Wam dziewczyny za przemiłe, wspólne spędzenie czasu!

7 komentarzy:

  1. Fajnie napisane i bardzo ładnie uwiecznione.
    Uczennic bardzo pilna i pojętna, wprawdzie zarzekająca się co chwilę że nie może zabierać się za nową technikę i dzielnie szyjąca dalej swoją podstawkę.
    Takie spotkania są super i oby ich więcej :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jolu, sprawiłaś mi bardzo miłą niespodziankę i ogromną radość swoją wizytą :) I jeszcze ślicznie to wszystko opisałaś!
    A sama komentarz piszę z pokoju na poddaszu, jest tu chyba ze 40 stopni (tak... o 2 am) przy użyciu służbowego netu ;)

    Szkoda że Was tu ze mną nie ma...

    P.S. Jak tu ładnie u mnie.. na niewłasnych zdjęciach jakoś znacznie ładniej. A może to dlatego że my piękne?

    OdpowiedzUsuń
  3. Jola zazwyczaj fajne zdjęcia robi, ale to chyba nie tylko jej zasługa, piękne roślinki, zadbane i wyściółkowane szyszkami!!! Też wykorzystuję szyszki, bo mam ich ogrom.

    A podstawka świetna, coś mi się wydaje, że hexagonowa zaraza się rozprzestrzenia ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Madziulku, bo sama wiesz, jak to jest z nowymi technikami, brak czasu, brak miejsca w pokoju na nowe potrzebowajki a i tak sie za to człowiek chwyta :)

    Aploch, bo to my takie piękne :D A miejsce zbudowałaś magiczne, a ile miejsca na ścianach na prezentacje robótkowych szaleństw!

    Krzysku, Ciebie też haxagonem trafili?? ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. O!!! Ale miałyście fajne spotkanie! Zazdraszczam i już :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ach, zazdroszczę Wam tak fantastycznego spotkania i wspólnego robótkowania, do tego w tak pięknych okolicach!

    OdpowiedzUsuń
  7. okolica bajeczna. dziewczyny niesamowicie uzdolnione. pozazdrościć:)

    OdpowiedzUsuń

Proszę o niespamowanie.
Będzie mi miło przeczytać Twój komentarz.