czwartek, 23 czerwca 2016

Czas na wędrówkę... podziemną, czyli kopalnia Guido w Zabrzu

Dawno nie byłam na południu Polski i tylko jak miałam możliwość, spakowałam swoje rzeczy i z grupą fajnych osób pojechałam w rejony Beskidu Śląskiego. Forma tego wyjazdu była częściowo ograniczona, ponieważ miałam tylko dwa dni, a wycieczki z których skorzystałam były organizowane dla większej grupy osób i po prostu skorzystałam z pewnego rodzaju komfortu, że nic nie muszę, tylko poddać się fali dobrej organizacji i po prostu dobrze się bawić :)

Żeby dojechać na miejsce w rozsądnej porze i nie stracić dnia musiałam wstać około 4:00 nad ranem. Nie lubię tak wcześnie, ale jak mus... O 5:16, siedząc wygodnie w najnowszym nabytku PKP odjeżdżaliśmy ze stacji, a ja z lekkim zdziwieniem stwierdziłam, że nowym pociągiem jedzie się całkiem przyjemnie. Co prawda w pociągach Pesa Dart, w wagonach nie ma przedziałów, co sprawia, że czasem jest dość hałaśliwie, ale za to cieszą drobiazgi typu chowany haczyk do powieszenia plecaka/torebki, czyste toalety, wygodne siedzenia z miejscem na nogi i regulowane podnóżki. W Warszawie krótka podróż metrem i dalsza droga już Pendolino... cel Bielsko Biała. Różnica Pendolino z Dart'em jest taka, że w cenie biletu jest kawa (rozpuszczalna niestety), herbata lub woda do picia. Standard bardzo podobny, nie ma tylko tego haczyka na plecak :) i wagon jakby dłuższy (czytaj: więcej hałasu). Za to w obu nie czuje się prędkości.


Na miejscu byliśmy kilkanaście minut po 12, a za kolejną godzinę otwieraliśmy drzwi do pokoju, w Hotelu Meta w Szczyrku. No powiem Wam, prawdziwe luksusy, bo o ile ze strony hotelu przywitało mnie podwójne łoże z baldachimem, całe dla mnie!, to ze strony organizatorów wyjazdu, na stole czekały na nas przepyszne domowej produkcji ciasta i takiej też produkcji naleweczka z aronii...

Hotel Meta i jeden z pokojów z wygodnym łożem z baldachimem,
pojemną szafą, która pomieściła nie tylko szpilki i sukienki,
ale również buty traperskie do wędrówek po górach 

Zaczęłam się rozpisywać o drodze, pominę zatem odpoczynek w części SPA tego hotelu, jacuzzi i saunach, które uwielbiam oraz bardzo uroczystą kolację w Gospodzie Polskiej z występem tańców góralskich i przyśpiewek, prawdziwą biesiadę z przepyszną kwaśnicą na żeberku z pieczarkami, 'Golonko Soplicą rumienione', kotlecikami "Kapsy Juhasa" nadziewanymi serem i pieczarkami, pysznymi oscypkami na gorąco itp... frykasami. Wspomnę tylko, że stoły udekorowane chustami góralskimi w żywych kolorach i drewniana chata restauracyjna kryta strzechą, dopełniły uroczystości.

Ozdoba stołu biesiadnego po góralsku: wspaniała, kolorowa chusta (!)
oraz wesołe, zabarwione przaśnością wierszyki.
Z tyłu tego wierszyka było całe menu, które mieliśmy do dyspozycji...
Kwaśnica i golonka były genialne! Oscypki również!
Tak się tym najadłam, że reszty nie dałam rady już spróbować, ale goście mówili, że przepyszne.
Teraz żałuję, że nie spróbowałam.... ech...

Normalnej wielkości sanki podwieszone u sufitu były jednym
z elementów wystroju Gospody Polskiej w Szczyrku


Dzień kolejny, czyli czas na wędrówkę... ale tym razem wędrowałam 320 metrów pod ziemią...
Szlak Zabytków Techniki Województwa Śląskiego biegnie między innymi przez Zabrze, a wśród wielu obiektów na tym szlaku warto zobaczyć Zabytkową Kopalnię Węgla Kamiennego Guido, do której skierowaliśmy swoje kroki.
"Guido" to unikatowa na skalę europejską kopalnia, założona około 160 lat temu, która po zakończeniu eksploatacji pełniła funkcję węzła odwadniającego i kopalni eksperymentalnej. W dzisiejszych czasach to jedyna kopalnia węgla kamiennego, do której można zjechać i przekonać się na własne oczy i uszy, jak wyglądała i wygląda praca górników pod ziemią. Takiego zabytku ponoć nie ma w całej Europie! I muszę przyznać, że robi wrażenie..

 
Szyb Zabytkowej Kopalni Węgla Kamiennego Guido
wchodziło się w niebieską bramę, i tam za czerwonymi drzwiami była winda, zwana szolą.
Zafascynowały mnie liczne napisy na tym szybie: 
"Jazda ludzi dozwolona", "Zakaz stosowania otwartego ognia", 
"Zakaz zjazdu na dół po spożyciu alkoholu i środków odurzających",
"Uwaga szyb! Zachować się ostrożnie", "Wchodzenie do klatki tylko za zgodą sygnalisty",
"Sygnalisto przed oddaniem sygnałów do jazdy zamknij wrota szybowe",
"Wrota szybowe otwiera i zamyka tylko sygnalista", "Przedział drabinowy drożny",
"Nadawanie sygnałów przez osoby nieupoważnione WZBRONIONE"...
:)

W kopalni do tej pory były do zwiedzania dwa, wzajemnie uzupełniające się poziomy: 170 i 320. Poziom 320 był najgłębiej położoną trasą turystyczną w Europie do zwiedzania, ale z tego, co widzę, niedawno dołożono do atrakcji poziom 355, czyli 355 metrów w dół... a to już zwiedzanie w pełnym ekwipunku i do pobrudzenia, czyli coś, co lubię, więc następnym razem :)

A tym razem, na dzień dobry, każdy z grupy dostał po gustownym, czerwonym kasku i po krótkim wprowadzeniu historycznym przeszliśmy do szybu, oryginalnej prawdziwej szoli (czyli windy), którą to górnicy wiele lat temu zjeżdżali 320 metrów pod ziemię, do pracy.

W Kopalni Węgla Kamiennego Guido, upadowa i transport węgla

Na dole jest około 16 st. C. i w kopalni jest świeże powietrze, tylko w niektórych korytarzach przewodnicy uruchamiają pompy aby dostarczyć powietrze zwiedzającym.

Niesamowitą atrakcją tego poziomu jest nie tylko to, że poznaje się warunki w jakich pracowali i pracują górnicy, ale też to, że prawie każda maszyna jest przez przewodnika uruchamiana i pokazywane są jej możliwości.. Co prawda końcówkami maszyn nie dotykał przewodnik czarnych ścian... ale na moje głupie pytanie "dlaczego" ;) dostałam odpowiedź, że momentalnie bylibyśmy zasypani ciemnym pyłem :) A maszyny oglądaliśmy wszelakie, od historycznych do współczesnych, na których pracuje się teraz w innych kopalniach. Muszę przyznać, że nie zdawałam sobie tak naprawdę sprawy z tego, jaka to ciężka i niebezpieczna praca, gdy w ciemnych korytarzach, w pyle i ogromnym hałasie, jaki generują te wszystkie maszyny, górnicy musieli pracować po 12 godzin...
A przewodnik tłumaczy wszystko, łącznie z tym, dlaczego zabroniono pracy pod ziemią "3K", czyli koniom, kobietom i... kanarkom!

Zabytkowa Kopalnia Węgla Kamiennego Guido
Ściana z obudową drewnianą "Łopatowa"

W kopalni widzieliśmy wszelkie "myśli" techniczne od początków górnictwa do najnowszych czasów, poznaliśmy sposoby zabezpieczeń ścian, jak wyglądało porozumiewanie się na odległość, jak transportowano węgiel, jak badano obecność różnych gazów.. Zwiedzanie trwało 2 godziny, była możliwość podejścia do miejsc, gdzie się wydobywało węgiel, często schylając głowę, więc kaski nie raz spełniły swoją rolę. Rozbawił mnie w pewnym momencie przewodnik, który czekał na grupę przechodzącą niskim i ciasnym przejściem między balami i liczył stuknięcia kaskami o drewniany strop :).

Zabytkowa Kopalnia Węgla Kamiennego Guido
... węgiel, po prostu węgiel :) ...

Ciemności lekko rozświetlone dla turystów, pył pod nogami, tory kolejek wzdłuż korytarzy, ogromne, dziwaczne w kształcie maszyny górnicze, bardzo głośno pracujące, taśmy z przesuwającymi się kamieniami - to wszystko tworzy niesamowitą atmosferę i jeszcze większy szacunek do pracy w takich warunkach. Pamiętajcie więc żeby, jeśli będziecie kiedy w kopalni, każdego napotkanego pod ziemią górnika pozdrowić tradycyjnym „Szczęść Boże”.

W Kopalni Węgla Kamiennego Guido
Kombajn chodnikowy AM 50, zwany popularnie Alpiną oraz elektryczna kolejka podwieszana, 
którą 'pędziliśmy' korytarzami kopalni

Kończąc zwiedzanie warto wstąpić do Strefy K8, gdzie znajduje się najgłębiej położony pub w Europie. W Można tu kupić lub posmakować oryginalnego, specjalnie warzonego dla kopalni piwa o nazwie "Guido" z lokalnego browaru. Niepasteryzowane, odpowiednio schłodzone, o ciekawym aromacie i smaku. To ciemne jest wyśmienite!

Po wyjechaniu na powierzchnię taką samą szolą jak na początku, oddaliśmy kaski i pognaliśmy do ... Katowic.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Proszę o niespamowanie.
Będzie mi miło przeczytać Twój komentarz.