czwartek, 8 maja 2014

Rozstrzygnięcie konkursu "Tajemnice Luizy Bein"

Bardzo Wam dziękuję, za udział w konkursie! Zadaliście ponad 40 pytań! Jestem właśnie w trakcie wybierania tych, które zadam autorce książki Renacie Kosin i myślę, że wybiorę przynajmniej kilkanaście, a nie kilka, jak na początku zakładałam ;) Zadaliście po prostu mnóstwo ciekawych pytań! Niedługo więc możecie się spodziewać wywiadu, a ja ze swej strony nie mogę się doczekać odpowiedzi na nie!

Czas na rozstrzygnięcie konkursu. Nad wyborem najciekawszych pytań trudziło się pięć osób, wybór większości w pewnym momencie skupił się na jednej osobie i już było jasne, że 

egzemplarz nowej, pachnącej drukiem książki Renaty Kosin "Tajemnice Luizy Bein"
z jej własnoręczną dedykacją oraz zakładkę do książki otrzymuje: 
Ejotek

Gratuluję!

Do Ejotka już piszę maila o podanie adresu do wysyłki, natomiast pozostałe osoby zapraszam na blog autorki Renaty Kosin, na którym trwa właśnie konkurs, w którym jest szansa na wygranie trzech książek "Tajemnic Luizy Bein" z nabzdyczoną niespodzianką oraz są informacje o innych konkursach - z książką w tle, oczywiście.

wtorek, 15 kwietnia 2014

Zakończony! - KONKURS - wygraj książę Renaty Kosin "Tajemnice Luizy Bein"


Mam dla Was niespodziankę - konkurs dla osób uwielbiających czytać i odkrywać tajemnice...

Nagrodą w konkursie jest jeden egzemplarz nowej, pachnącej drukiem książki Renaty Kosin "Tajemnice Luizy Bein", z jej własnoręczną dedykacją.



"Tajemnice Luizy Bein"  to nowa książka, która pojawiła się w księgarniach w poprzednim tygodniu. Oto opis z okładki. Mnie zachęcił, już czytam i muszę przyznać, że już pierwszy rozdział nieźle wciąga!
Na starówce w warmińskim miasteczku archeolodzy odkrywają cmentarzysko mnichów. Pośród zakonników znajdują szczątki kobiety w wianku ze srebrnych róż i z dzieckiem w objęciach. Okazuje się, że to Luiza Bein, dziedziczka i filantropka, której grób dotąd pozostawał nieznany. Ale kim jest dziecko? Kobieta miała tylko jednego syna, który dożył sędziwego wieku… Młoda dziennikarka postanawia wyjaśnić tę zagadkę. Aby odszukać potomków Luizy, skieruje swe kroki do Szwajcarii. Wraz z młodym i przystojnym Alexandrem Beinem odkryje wiele tajemniczych kart historii tej rodziny…
Jeśli jeszcze nie przekonałam Was do konkursu, to zapraszam do przeczytania pierwszego rozdziału "Tajemnic Liuzy Bein" udostępnionego przez Wydawnictwo Nasza Księgarnia, zajrzenia na blog autorki Renaty Kosin oraz do przeczytania moich recenzji innych książek autorki: "Mimo wszystko Wiktoria" i "Bluszcz prowincjonalny".


Co zrobić, aby wygrać książkę "Tajemnice Luizy Bein"?

  1. W komentarzu poniżej zadaj pytanie/-a autorce książki Renacie Kosin.
    Maksymalnie trzy pytania.
  2. Udział w konkursie biorą tylko te osoby które:
    - wykonają punkt 1.
    - podadzą adres email - w komentarzu (może być antyspamowy, ale żebym odszyfrowała ;)) lub bezpośrednio do mnie na e-maila* wyślą nick/imię nazwisko pokazujące się przy komentarzu.
    - adres wysyłki mają na terenie Polski.
  3. Wybranych przeze mnie kilka pytań uczestników zostanie przekazane autorce i na tej podstawie powstanie krótki wywiad, który opublikuję na blogu.
  4. Osoba, której pytanie wybiorą członkowie mojej rodziny jako najciekawsze - wygrywa książkę "Tajemnice Luizy Bein" z dedykacją od autorki. Książkę wysyła sama autorka, ja natomiast  od siebie również wyślę mały upominek: wybraną przeze mnie biżuteryjną zakładkę do książki, jedną z tych, które to czasem pokazuję na blogu.  Zwycięzca dostanie w rezultacie dwie przesyłki :) 
  5. Konkurs trwa od momentu pojawienia się ;) czyli od 15 kwietnia do 4 maja 2014 roku (do końca doby).
  6. Ogłoszenie Zwycięzcy nastąpi w ciągu 4 dni po zakończeniu. Jeśli po ogłoszeniu, w ciągu 7 dni nie będzie kontaktu ze Zwycięzcą, zostanie wybrana następna osoba. Kontaktować się będę na podany adres email (podany w komentarzu lub wysłany nick/imię nazwisko na mojego e-maila*).
  7. Mile widziane jest rozpowszechnienie informacji o konkursie np. na swoim blogu, facebooku itp, ale nie jest to wymóg konieczny.

BARDZO ZAPRASZAM i ŻYCZĘ POWODZENIA!


* kontakt do mnie: impresje.naili@gmail.com

poniedziałek, 3 marca 2014

Pięćdziesiąt odcieni tego i owego

Przeczytałam hurtowo wszystkie tomy trylogii "Pięćdziesiąt odcieni" angielskiej pisarki o pseudonimie E L James: "Pięćdziesiąt twarzy Greya", "Ciemniejsza strona Greya" i "Nowe oblicze Greya" i mam ochotę napisać tylko... "O rety!" :D

...

Tylko, że jak tak napiszę, to zapytacie.. A dlaczego? ;)
I odpowiedź nie będzie taka prosta, jakby się mogło wydawać. Ale może od początku...


Postanowiłam w końcu, że przeczytam tego Grey'a i sama zobaczę, skąd tyle negatywnych o nim opinii, skoro to taki bestseller! Ale już po przeczytaniu kilkudziesięciu stron pierwszego tomu miałam wrażenie, że czytam książkę napisaną przez nastolatkę. Bardzo irytował mnie styl i słownictwo, np. kilkukrotnie na stronie powtarzane wyrażenie 'o rety', oraz co na dany temat ma do powiedzenia 'podświadomość' bohaterki oraz jakie salda wyczynia jej 'wewnętrzna bogini'. I to do tego stopnia było irytujące, że zaczęło być czasem nawet śmieszne. Ale tylko czasem. Na przykład podczas scen erotycznych zamiast w ekstazie przeżywać emocjonalne rozedrganie bohaterki, po przeczytaniu staromodnego 'o rety', zaczynałam się zwyczajnie śmiać. Nie sądzę, żeby to było zamierzone przez autorkę. Zaczynam wręcz podejrzewać, że to raczej dość kiepskie tłumaczenie nie pozwoliło mi inaczej odbierać treści. Tłumaczenie to w ogóle osobny temat, pani Monika Wiśniewska pomieszała style totalnie i tak w jednym zdaniu czytamy zdanie w slangu młodzieżowym, za chwilę bohater w potocznej mowie używa przestarzałego zwrotu, w ogóle prawie nie używanego. To się gryzie ze sobą i daje wrażenie dużej niespójności. Poza tym, pomimo tego, że polski język erotyczny jest niezwykle ubogi, to miałam wrażenie, że część scen była tłumaczona przez kogoś innego, bo niektóre były naprawdę dobrze przedstawione, a inne wołały wręcz o poprawkę. Gdy będę miała nieco więcej czasu pokuszę się o przeczytanie chociaż części w oryginale, bo nie mogę uwierzyć, żeby bestsellerowa książka była aż tak rozchwiana!

Mam też wrażenie, że nad kolejnymi częściami trylogii trochę lepiej popracowała zarówno autorka, jak i tłumaczka, bo im dalej, to jakoś lepiej się czytało. Możliwe, że się po prostu przyzwyczaiłam do specyficznego stylu ;) Ogólnie rzecz biorąc, jeśli odpuści się nieco, ominie wzrokiem tę nieszczęsną 'podświadomość' oraz 'wewnętrzną boginię' - najbardziej irytujące momenty tekstu, to książki da się przeczytać :)

Jaką historię opowiada trylogia? Bardzo operatywnemu, niezwykle bogatemu, młodemu przedsiębiorcy Christianowi Grey'owi spodobała się dziewczyna Anastasia Steel, która zamiast koleżanki, przyjechała przeprowadzić z nim wywiad. Mężczyzna, niesamowicie inteligentny, piękny i niebezpiecznie pociągający, o ciężkich przeżyciach i wymyślnym życiu seksualnym krąży jak sęp wokół dziewczyny, a ona w początkowej fazie głównie się rumieni... i rumieni i spuszcza oczy i jest bardzo nieśmiała, i nieporadna.. potem zresztą też się rumieni, ale przynajmniej ma ku temu powody. Fabuła może nie jest jakoś niezwykle porywająca, a i dobrze, że autorka wplotła nieco tajemnic, zemstę i zamachy, bo ciągłe czytanie o seksie po jakimś czasie, o dziwo! może się znudzić. Tym bardziej, że miałam wrażenie, że autorka napisała na ten temat jeden bazowy tekst z niezbyt wymyślnymi dialogami i kopiowała go za każdym razem, zmieniając nieco scenerię, początek i zakończenie. 

Zaletą książki są niektóre słowne dyskusje bohaterów. Co prawda większość jest dość infantylnych, ale zdarzają się fajne i błyskotliwe teksty, w momentach flirtowania Christiana i Any. Właśnie ów flirt, moim skromnym zdaniem, uratował treść tej książki. Koniec natomiast jest zupełnie bez pomysłu. Nieco przypomina mi fragmenty ostatniego, niewydanego tomu sagi 'Zmierzch' Stephenie Meyer, a nieco zlepek fragmentów, których autorce nie udało się zmieścić w książce. Szkoda, bo gdyby jeszcze nad książką popracować, to możliwe, że byłaby to dość mocna pozycja w swojej kategorii.

wtorek, 25 lutego 2014

Sznur Liściaste Fanaberie

Do wykonania tego sznura potrzebowałam nawlec koraliki na nitkę na długość około 6,6 metrów jednym ciągiem. Dzielnie chciała mi pomagać moja kocia, której jednak niespecjalnie pozwalałam bawić się nawleczonymi koralikami, bo mi je mocno plątała  ;) Jakoś jednak udało się nam nawlec, a całą długość opanowałam używając szpulki do nawijania nici z firmy Beadalon. Po odsłonięciu szpulki można było nitkę z koralikami nawinąć, po opuszczeniu górnej części nawinięte koraliki już się nie plątały. Przydatna rzecz :)

Do całości dołączone zostały listki oraz oplecione kule. Użyłam czeskich koralików Preciosa oraz TOHO.

Skruszona kotka po małej reprymendzie ;)

szpulka z koralikami Preciosa

szpulka z opuszczoną górną częścią

początek sznura
... a tu jego koniec :)

Sznur Liściaste Fanaberie




niedziela, 16 lutego 2014

Blondynka w Kwiecie Lotosu - Beaty Pawlikowskiej

"Kwiat lotosu to święty symbol buddyzmu i ludzkiej duszy. Sięga korzeniami dna stawu i pnie się ku górze. Kiedy kwiat lotosu rozkwita na powierzchni zawsze jest czysty i pachnący - niezależnie od tego jak brudna, mętna i błotnista jest woda w sadzawce." 
Ten fragment książki bardzo trafnie opisuje ideę buddyzmu i realia wokół. Czytając książkę wspomnianą niżej dowiesz się, dlaczego..

"Blondynka w Kwiecie Lotosu" Beaty Pawlikowskiej którą posiadam, to wydanie albumowe National Geographic. Po serii wielu książek podróżniczych, które przeczytałam stwierdziłam, że właśnie takie wydania, pełne fotografii i opisów podróży warto mieć na swojej półce. Są o wiele przyjemniejsze w czytaniu, niż wydania bez zdjęć. Ta pozycja albumowa posiada duże i ciekawe zdjęcia z podróży, ale też byłam nieco zaskoczona, ponieważ czytając treść chciałam aż krzyknąć ale to już było! Owszem było, bo książka zawiera cztery zebrane w jednym tomie książeczki z serii "Dzienniki z podróży": "Blondynka w Himalajach", "Blondynka w Tybecie" (opisywane już przeze mnie), "Blondynka w Indiach" oraz "Blondynka na Sri Lance" (również opisywane). Trochę szkoda, że nie wiedziałam o tym wcześniej, bo nie inwestowałabym w te małe, kieszonkowe wydania, ale w jeden, porządny album. O treści nie będę pisać, ponieważ napisałam swoje wrażenia trzy lata temu, przy czytaniu każdego dziennika. Chętnych zapraszam do kliknięcia na linki wyżej, te w nawiasach.

Poza tym, miło było przypomnieć sobie wrażenia z pobytu Beaty Pawlikowskiej w tych czterech, azjatyckich krajach. Lubię takie opowieści ponieważ autorka zwraca uwagę na takie rzeczy, na które i ja bym patrzyła i które chłonęłabym w podróży. Patrzy oczyma kobiety i tak je też przekazuje, bardzo emocjonalnie. I o ile bardzo chciałabym zobaczyć Cud Świata - Taj Mahal, zwany świątynią miłości, który zachwyca wszystkich, którzy go zobaczą, to z drugiej strony nie jestem pewna, czy weszłabym do świątyni Karni Maty, świątyni szczurów, gdzie wchodzi się boso pomiędzy te zwierzęta z całym ich dobrodziejstwem.. ;)


środa, 12 lutego 2014

"Wiśniowy dworek" Katarzyny Michalak

Jestem własnie po lekturze "Wiśniowy dworek" Katarzyny Michalak i czuję lekkie zawirowanie.. bo książka przesycona jest tak wieloma sensacyjnymi wątkami, że można się poczuć lekko skołowanym :)

Książka opowiada o losach dwóch kobiet Danusi i Danki, które to związane są pewną tajemnicą. Tajemnicę tę zna i próbuje w zaskakujący sposób wyjawić trzecia osoba, niezwykle przystojny mężczyzna. Akcja książki rozwija się niezwykle dynamicznie, chociaż na samym początku poznajemy dobrą i spokojną Danusię, która mieszka w malowniczym i cichym miejscu, w dworku otoczonym pachnącymi, kwitnącymi drzewami wiśni w Milewie, malutkiej wiosce położonej wśród lasów niedaleko granicy z Litwą. Danusia jest skromną 'uczycielką' i uczy dzieci z Milewa, opiekuje się też schorowanym ojcem-tyranem, który wzywa ją często o każdej porze dnia i nocy.. Z takiej dość spokojnej, prawie sielankowej scenerii przenosimy się do Warszawy, gdzie poznajemy niezwykle dynamiczną dziewczynę, Dankę - szefową firmy zajmującej się zarządzaniem apartamentowcami. Danka żyje bardzo intensywnie poświęcając się niewdzięcznej pracy, gdzie do domu wraca bardzo zmęczona, ale nie wyobraża sobie życia na spokojnej wsi, gdzie przenieśli się jej rodzice. I tu akcja nabiera rozmachu, ponieważ pewnego dnia obie dziewczyny dostają tajemnicze przesyłki..

Muszę przyznać, że akcja mnie wciągnęła. Mimo tak wielu nieprawdopodobnych zdarzeń, książkę czytało się niezwykle dobrze i szybko. Mamy tu dwa światy, które się ze sobą starły. Ba, nawet nie dwa, a więcej. W rezultacie dostajemy tajemniczą mieszankę emocjonalną powiązaną z życiem Danki, Danusi i przystojnego mężczyzny, oraz kilku  innych męskich przedstawicieli.. Mamy aferę hakerską, tajemnice rodzinne, niespodziewane wyjazdy, hotel spa, szklarnię pełną róż i niespodziewane zwroty akcji. Jak w filmie sensacyjnym.

Z książek Katarzyny Michalak często płynie do nas obraz dobrego, pełnego ciepła domu, spokoju i sielanki, gorącego ciasta, szczęśliwej ostoi, do której dąży prawie każdy z nas. Tym bardziej jest to uwidocznione, gdy obok pokazany jest realny świat z całym jego dobytkiem związanym z kłamstwami, kradzieżami, oszustwami, chorobami, znieczulicą i nieszczęściami. Autorka, również i w tej książce zgrabnie wiąże te dwa światy stawiając za wzór ten dobry, idealny, prawie bajkowy, taki, który staje się symbolem szczęśliwego życia. I do czego warto dążyć w prawdziwym życiu.


"Wiśniowy dworek" jest czwartą pozycją serii owocowej autorstwa Katarzyny Michalak. Książki tej serii nie są powiązane postaciami i można je czytać w dowolnej kolejności.

piątek, 7 lutego 2014

Pierścionki Różany i Makowy

Te pierścionki skradły moje serducho, jak tylko powstały :) Pierścionek Różany powstał jako dopełnienie do kompletu wisiora Różanego. Ale jednego pierścionka było oczywiście za mało, marzył mi się jeszcze taki mocno, bardzo mocno czerwony i... powstał pierścionek Makowy :) Noszę je na zmianę i już planuję jak dobrać kolory do pierścionka w kolorach prawie całkowicie czarnych i w odcieniach niebieskiego. Pewnie więc będą jeszcze inne wersje kolorystyczne. I coś do kompletu do Makowego, może kolczyki? Tylko jak je zrobić, żeby nie były a'la bazarowe? Bo kolor jest tak intensywny, że bardzo łatwo jest przedobrzyć ;) 


Pierścionek Różany

koraliki TOHO, koraliki Fire Polish


Pierścionek Makowy
koraliki TOHO, koraliki Fire Polish



Oba pierścionki razem: Różany i Makowy