poniedziałek, 19 marca 2012

Zakładki..

Zakładki do książek powstały z elementów metalowych i szklanych koralików. Dla wielbicieli ptaszków, kotków, kotków lubiących ptaszki i tygrysków lubiących kokardki oraz dla wielbicieli gadgetów do książek, czyli czytaczy tychże książek :) No bo na zdrowy rozum, po co komu zakładka, jak książek nie czyta?

Zakładka Ptaszek z Czerwienią

Zakładka Kotek w Zieleni

Zakładka Czerwień z Kokardką

Zakładka Kotek w Czerwieni

środa, 7 marca 2012

Książki jeszcze raz..

[źródło okładki: ksiazki.polter.pl]
"Pocałunek o północy" Lary Adrian to pierwsza część serii "Rasa Środka Nocy". To historia miłości i pożądania kobiety i mężczyzny, a może raczej część historii rasy walczącej przez wieki z podobnymi sobie, których zgubił głód krwi.. albo może to opowieść o świecie obok nas, o którym niewiele wiemy, albo wiemy tak mało, że tak naprawdę sądzimy, że tego świata nie ma, bo przecież takie istoty jak wampiry nie istnieją... A może to historia strachu, uczuć, pożądania i namiętności - tak tak! Zwłaszcza pożądania i namiętności. Oraz erotyzmu, czego naprawdę nie brakuje w tej książce. Nie brakuje też walk, krwi i miejsc opuszczonych, których widok sprowadza niepokój i nieokreślony lęk. Takie to właśnie dziwne, opuszczone miejsca zwiedza i fotografuje coraz bardziej wzięta fotograf - Gabrielle. Dziewczyna przypadkiem wplątuje się w niewytłumaczalne dla niej, krwawe zdarzenia, które fotografuje. Policji jednak nie interesują dość niewyraźne zdjęcia, które znowu bardzo chce zobaczyć Lucan, niezwykle silny Wojownik, wampir Pierwszego Pokolenia, który zaczyna interesować się nie tylko zdjęciami, ale również niezwykle intrygującą Gabrielle..

Książkę się dosłownie połyka. Tu cały czas się coś dzieje, jak nie walka to erotyzm. Jak nie strach, to pożądanie..


"Noc i ciemność" Agathy Christie to książka, która wzbudziła we mnie negatywne emocje. Po przeczytaniu odłożyłam ją nieco zdegustowana, no bo jak to tak, żeby takie czyny, jak tam opisane w ogóle mogły przyjść komuś do głowy? Ja się na to nie zgadzam!

Michael Rogers, młody chłopak, imający się różnych zajęć w swoim życiu, przyjeżdża do pewnej miejscowości, gdzie dowiaduje się o sprzedaży posiadłości Wieże.. Tylko nikt z miejscowych tak tego miejsca nie nazywa, miejsce to zwie się Cygańskie Gniazdo i owiane jest złą sławą. Właśnie tam chłopak przypadkiem spotyka dziewczynę, która staje się dla niego przyszłością, marzeniem, które zaczyna się po czasie spełniać. Jednak gdy marzenia się spełniają i wszystko wygląda jak w bajce, staje się rzecz straszna. A pewna Cyganka przepowiadała Michaelowi: "Zostaw Cygańskie Gniazdo w spokoju [..] bo czeka Cię tu tylko rozpacz, niebezpieczeństwo, zguba!"

Jak chyba każdą książkę Agathy Christe, czyta się ją bardzo szybko. Długo opisywana jest 'sielanka', jednak koniec rozbija całość na małe kawałeczki. Koniec mnie wzburzył, ale już wolę tak, niż jakby miał mi pozostać obojętny. Polecam. Lektura obowiązkowa dla wielbicieli A. Christie.

wtorek, 6 marca 2012

Z serii przeczytane

Mam wrażenie, że Marcin Szczygielski opisał wydarzenia w "PL-boy, czyli 9 i pół tygodnia z życia pewnej redakcji" jak najbardziej ze swojego życia i doświadczeń, przejaskrawiając w zabawny, czasem nieco irytujący sposób różne osoby i ich przywary. Rzecz dzieje się w redakcji miesięcznika dla mężczyzn, gdzie każda z pracujących tam osób jest jedyna i niepowtarzalna (jak w prawdziwym życiu), niektóre są lizusami (jak w życiu), większość się absolutnie nie wychyla (jak to w ... życiu) i tak naprawdę autor opisał samą, szczerą prawdę, tylko w formie satyry i zabawy. Przy okazji poznajemy kulisy powstawania magazynu dla kobiet, co jest dla mnie jednym z najciekawszych elementów powieści i potwierdza moje wcześniejsze domysły: Photoshop rządzi!
Wybory najpiękniejszej są takie... żenujące.. forma zabawy i spędzania czasu młodzieży również. Mimo prześmiewczej formy całość niestety zbyt realistycznie wygląda.. Pewnie dlatego miałam malutkiego kaca po przeczytaniu całości, chociaż w międzyczasie bywało, że się uśmiałam, a to, co mnie szczególnie zaciekawiło - to męski, satyryczny punkt widzenia tego wszystkiego.

Oczywiście nie może zabraknąć kryminału Agathy Christie. Tym razem przeczytałam "Dom Nad Kanałem", gdzie zgłębiałam zagadkę razem z małżeństwem Tuppence i Tommym Beresford, których działania poznałam już w książce "N czy M". Tommy dostaje po zmarłej ciotce obraz, na którym Tuppence rozpoznaje zachwycający dom, widziany gdzieś kiedyś przez okno pociągu. Intryguje ją też dziwne zniknięcie pewnej, sfiksowanej podopiecznej domu starców, od której ciotka dostała ten obraz. Tuppence postanawia znaleźć dom oraz tą kobietę, rozpoczyna śledztwo i ginie bez śladu. Mąż zaczyna poszukiwać żony, przy okazji wychodzą na jaw niezwykłe wydarzenia, mające związek z domem, morderstwami dzieci, nagrobkiem oraz domalowanym na obrazie elementem.. Prawie 180 stron niewielką czcionką, jest to czytać!

[źródła zdjęć okładek: Internet]

piątek, 2 marca 2012

Świąteczny SAL ukończony

Ostatnio moje dzieło SAL'owe opisywałam dość dawno. Na długo odłożone pod sam koniec krzyżykowania, w końcu stwierdziłam, że nie ma co odkładać do następnej zimy... dostawiłam brakujące krzyżyki i zrobiłam z tego serwetkę.

Ponieważ domek w oryginale niekoniecznie mi przypadł do gustu, już na samym początku postanowiłam go nie wyszywać. Na początku myślałam, o umieszczeniu tam bombki, potem śnieżynek, ale tak naprawdę nic mi takiego nie pasowało. Najbardziej pasowały mi tutaj esy-floresy.. i właśnie takie mi w rezultacie powstały, uzupełnione po bokach małymi śnieżynkami :)

Lili Soleil, Le Val d'Abondance, zmodyfikowany
Szarozielona LUGANA 25ct, kolor: 618, dwie nitki muliny DMC w kolorze BLANC.

sobota, 25 lutego 2012

Co przeczytane to moje

 Andrzeja Pilipiuk "Homo bimbrownikus" to rzecz o Jakubie Wędrowyczu i jego przygodach w czasoprzestrzeni. Razem z kompanem Semenem zostają zesłani z misją, której celem, między innymi jest odizolowanie od alkoholu... a także pomoc bliźnim. Co mi się podoba? Głównie perełki językowe połączone z humorystycznym spojrzeniem na otaczający świat. To dla nich uparłam się na przeczytanie Wędrowycza, pomimo niezwykle wymyślnej akcji, czasem nawet nieco zbyt wymyślnej i zagmatwanej. Niemniej parsknęłam śmiechem dobrych kilka razy, więc uważam, że warto. Zdecydowanie jest mało książek, podczas czytania których, śmieję się na głos, więc doceniam za to tę pozycję :)


Agatha Christie "Zakończeniem jest śmierć". Akcja powieści toczy się w Egipcie, jakieś dwa tysiące lat p.n.e., co mnie zaskoczyło, bo spodziewałam się, jak zazwyczaj akcji XX wieku. Jednak pomimo odległych czasów, dawnych egipskich imion i nieco innej od naszej kultury, ludzka zawiść, zachowanie do rodziny, lizusostwo, służalczość, więzy międzyludzkie i zachowanie ludzi w zasadzie za bardzo się nie różnią od tych, w dzisiejszych czasach. A o czym jest ta książka? Tylko zacznę, nic nie zdradzając... Świeżo po stracie męża, Renisenb wraca do rodzinnego domu kapłana, którego dwaj synowie z żonami rywalizują o względy i majątek starzejącego się już ojca.. ojciec jednak wszystkich zaskakuje i z jednej ze swoich podróży przywozi młodą, piękną i niezwykle złośliwą konkubinę. Rodzina nie jest z tego faktu zadowolona... akcja się oczywiście rozwija, zakończenie mnie zaskoczyło, bo się nie spodziewałam. Przyjemnie i szybko się czytało.


Natomiast "Samotny dom" Agathy Christie czytało się jeszcze lepiej. Mimo jego zarozumiałości i wyniosłości bardzo lubię Herkulesa Poirot oraz jego przyjaciela Hastingsa. Obaj zajmują się tym razem sprawą, na którą wpadają mimochodem, podczas pobytu w atrakcyjnej turystycznie miejscowości w Anglii. Ktoś czatuje na życie pewnej młodej kobiety, Nick, mieszkającej w starym domu stojącym samotnie na cyplu. Zamachy się nie udają, życie jest zagrożone, do akcji wkracza Herkules Poirot. Zagadka nie jest prostą, motywy nieznane, z każdą przewracaną kartką chcemy odkryć kto za tym stoi. Bardzo ciekawe i przemyślane. Zakończenie mnie zaskoczyło, chociaż niektóre moje podejrzenia się sprawdziły. Polecam ten kryminał.


Nawet nie wiecie, a może i wiecie, ile trzeba się nagimnastykować z opisem treści książki, żeby nie zdradzić o czym jest, a żeby jakoś próbować zachęcić do przeczytania..  Nie wiem na ile moje próby zachęcania się udają, bo mi nikt nic nie pisze, ale mimo wszystko próbuję :) Nawet jeśli opisy często są "naokoło" tego, co chciałabym napisać, to uważam, że lepiej tak, niż jakbym miała jakimś jednym zdaniem zepsuć komuś przyjemność odkrywania akcji z czytanego tekstu. Bo to jest jedną z najprzyjemniejszych chwil: zaskoczenie, zadziwienie pomysłem, odkrycie..

piątek, 10 lutego 2012

W Mato Grosso

Będąc dzieckiem uwielbiałam oglądać "Pieprz i wanilię", gdzie Tony Halik wraz z Elżbietą Dzikowską opowiadali o podróżach. Tony Halik był tak wyśmienitym gawędziarzem, że o jego przygodach można by było słuchać godzinami! Na półkach miał porozkładane rzeczy przywiezione z różnych zakątków świata, pokazywał jakąś wybraną i płynęło całe opowiadanie.. Tęsknię za takimi programami, dlatego bardzo się ucieszyłam, gdy w księgarni znalazłam przepiękne wydanie "Z kamerą i strzelbą przez Mato Grosso" Tony'ego Halika. Wydawnictwo Bernardinum bardzo się postarało, książka jest cudownie wydana: twarda, ciemno-matowa okładka z błyszczącym zdjęciem i napisami, całość została zszyta. W środku, na porządnym, śliskim papierze znajduje się mnóstwo zdjęć, z czego część była dosłownie odzyskiwana ze starych, oryginalnych klisz. Jednak nie tylko zdjęcia tworzą historię podróży, a ciekawy, poetycki wręcz czasem język, urzekające i barwne opisy otaczającego świata. Tony Halik opisuje podróż w głąb Mato Grosso, którą odbył ze swoją pierwszą żoną Pierrette. Podzielała ona jego ciekawość świata, chęć poznania amazońskiej dżungli i indiańskich plemion.


Po odłączeniu się od wyprawy myśliwskiej, we dwoje udali się w dół rzeki Araguai, wiosłując wiele dni dotarli do miejsca, gdzie spotkali szczep Hinan, które przyjęło ich do siebie. Zamieszkali tak, jak tubylcy, pracując wspólnie i zdobywając razem pożywienie. Tony Halik opisuje ludzi, otoczenie i historię, opisuje tak, jak widzi, nie oceniając postępowania ludzi, nie oceniając walk toczących się od wielu setek lat, podczas których zginęło tak wielu ludzi. Ocenę pozostawia czytelnikowi, a wierzcie mi, w świetle przedstawionych faktów nie jest to łatwe. Jedna ze wspólnych wypraw jest równie niezwykła, Tony z żoną odkrywają przepiękne jaskinie w górskim paśmie Serra do Roncador, pełne nacieków i barw. Przez ich opis przebija niesamowitość odkrycia i zachwyt obojga nad tym cudem natury. Ciekawe są również zwyczaje i codzienne życie Szawantów, nieco odmienne od zwyczajów innych plemion. Kobiety dbają o domowe ognisko i o dzieci, natomiast mężczyźni dbają o kobiety. W inny sposób niż w naszej kulturze, chociaż niektóre zasady chętnie bym wprowadziła do naszego życia, niektóre niekoniecznie ;)
Razem z Tonym Halikiem i jego żoną przeżywamy niepewność przyjęcia przez plemię mieszkające daleko od cywilizacji, słuchamy wyszukanych żartów przyjaciół z selwy, spotykamy rzeczne delfiny boto, oglądamy bukiety orchidei, bierzemy udział w polowaniach, niepokoimy się ciężką chorobą, nie słuchamy rad szamana, dowiadujemy się o zadziwiającym i ciężkim życiu garimpeiros, czyli poszukiwaczy diamentów i złota... dowiadujemy się wielu ciekawych rzeczy, dlatego jestem niezwykle zadowolona, że sięgnęłam po tę książkę! Szczerze polecam.

niedziela, 5 lutego 2012

Koronki z koralików

Jedno takie kółko, kolista koronka z koralików, powstało podczas gawędziarsko-robótkowego spotkania z Madziulą. Pozostałe już w domowym zaciszu. Koronki zostały wyplecione z bardzo małych koralików Toho, w kolorze szaro-winogrowego, matowego fioletu oraz z koralików z ciemną lawendą w środku :) Wszystko zostało spięte srebrnymi kółkami i zawieszone na kolistych biglach. Bardzo lubię nosić te kolczyki, a prezentują się tak:

Lavender and Grape
koraliki Toho, srebro