niedziela, 25 września 2011

Jeden dzień w...

To miasto jest chaotyczne, w jednym rogu ogromne muzeum, po drugiej stronie kościół w weneckim stylu, pośrodku placu jakiś futurystyczny wytwór wielokątny w jaskrawych kolorach, niedaleko piękna fontanna, a obok postój samochodów i budynki pozasłaniane belkami od remontu, naokoło rozkopane... o jakim mieście piszę? O mieście, które kiedyś zachwyciło mnie ogromną przestrzenią. O mieście pełnym kontrastów, chaotycznych budynków, najróżniejszych stylów, ale też ogromnych muzeów i automatycznych wypożyczalni rowerów działających na baterie słoneczne... O mieście, do którego bez problemu wjedzie się szeroką autostradą.. O Berlinie.

Na zwiedzenie miałam tylko jeden dzień.  Ale zdążyliśmy zajrzeć w wiele miejsc, o których przewodnik mógłby rozprawiać godzinami. Największe wrażenie zrobiły na mnie zbiory Muzeum Pergamon, w którego ogromnym gmachu znajduje się oryginalny, zrekonstruowany Wielki Ołtarz Zeusa, pergameński ołtarz z 180-160 p.n.e. z ogromnymi schodami i długim fryzem przedstawiającym sceny z gigantomachii, walki bogów olimpijskich z gigantami.

Muzeum Pergamońskie
Wielki Ołtarz Zeusa z Pergamano

Ołtarz jest piękny, robi ogromne wrażenie na zwiedzających. Jest pierwszym miejscem, do którego wchodzi się ze słuchawkami i słuchając multimedialnego przewodnika siada się na schodach prowadzących do ołtarza i przenosi się ok. 2200 lat temu..

Sąsiednie pomieszczenia sprawiły, że miałam okrągłe oczy spoglądając na wysokie kolumny rzeczywistych rozmiarów, posągi i bramy. Świetne wrażenie sprawia brama targowa z Miletu, pochodząca najprawdopodobniej z lat 120-130 p.n.e. Jest tak ogromna (16m wysokości), że trzeba nieźle zadzierać głowę, żeby zobaczyć co jest na górze.

Muzeum pergamońskie
Brama targowa z Miletu

Muzeum pergamońskie
wysokie kolumny

Zachwycające są również inne budowle, przeniesione z Babilonu, jak np. monumentalna Brama Isztar oraz prowadząca do niej Droga Procesyjna z wypukłymi lwami idącymi nam na spotkanie, wykonanymi z glazurowanej, niebieskiej cegły.
Muzeum pergamońskie
Droga Procesyjna do Bramy Isztar

Muzeum pergamońskie
tu ładnie widać wypukłości błękitnej cegły,
jeden z 575 zwierząt - lew Isztar

Muzeum pergamońskie
Brama Isztar

Muzeum składa się z trzech części: Zbiorów Sztuki Starożytnej, Muzeum Azji Przedniej oraz Muzeum Sztuki Islamskiej. Na to wszystko miałam tylko 2 godziny i bardzo żałuję, bo chętnie spędziłabym tam więcej czasu. Naprawdę jest co podziwiać: jedwabne dywany, ogromne i malutkie rzeźby, biżuteria starożytna, pięknie zdobione księgi modlitewne, ogromne fasady rzeczywistych rozmiarów, rekonstrukcje bram, gdzie człowiek czuje się malutką częścią tego ogromnego świata i przestrzeni wieków, zwłaszcza, gdy widzi ciągle napisy ileś tam setek lat przed naszą erą.. ogrom czasu!

Muzeum pergamońskie
fasada pustynnego Pałacu Mszatta
 

Muzeum pergamońskie
rzeźby zwierząt, to chyba tygrysy?

To, co mnie zachwyciło szczególnie pokazuję na zdjęciach. Zachwyćcie się razem ze mną, a ze swej strony, bardzo polecam to muzeum, naprawdę warto je zobaczyć, przeznaczcie jednak dla siebie trochę więcej czasu, niż te moje marne 2 godziny..

Muzeum pergamońskie
pokój z Aleppo, bogato malowane drewniane ściany zdobiące kiedyś pokój przyjęć, 
w którym podejmowano gości, w chrześcijańskim domu Wakil w Aleppo, w Syrii 

 

Muzeum pergamońskie
małe koraliki, misternie rzeźbione, 
co można było zobaczyć przez tą mocną soczewkę

Muzeum pergamońskie
prześliczny, magiczny, zachwycił mnie bardzo:
Mihrab z Kaszanu
średniowieczna nisza modlitewna z meczetu Maidan w Kaszanie w środkowym Iranie

Po takim ogromie wrażeń, jakie zaprezentowało mi Muzeum Pergamońskie spacer po centrum Berlina był lekkim oddechem i budynki z ostatnich wieków przywróciły mnie do dzisiejszych czasów. Zwłaszcza taki jeden, totalnie od czapy stojący obok Katedry Berlińskiej i wyglądający jak kanciasta bryła.. nie wiem, co to było..

Byłam też w Reichstagu, siedzibie niemieckiego Bundestagu. Po kontroli, gdzie prześwietlono mój bagaż, a ja przeszłam przez bramkę i nie zapikałam, dostałam słuchawki i zostałam przez tysiąc drzwi i windę zaprowadzona do kopuły, gdzie idąc wolnym krokiem, ogląda się panoramę Berlina i słucha informacji co właśnie widzimy :) Panorama może nie jest najpiękniejsza, dużo gmachów najróżniejszych stylów postawionych wg mnie bez ładu i składu, o czym już pisałam, a mnie bardziej zachwyciły baterie słoneczne i lustra w centralnej części kopuły, które pobierają energię i oświetlają siedzibę parlamentu, znajdującą się poniżej.

Berlin - Reichstag, środek kopuły i lustra baterii słonecznej

Brama Branderburska oczywiście też była w programie wycieczki, kilka kościołów, obok których przebiegliśmy.. natrafiliśmy na korek po drodze składający się AŻ z 5 samochodów.. (a pilot zapowiadał ogromne korki..., ech), grupa osób z kolczykami wszędzie, Biblioteka Narodowa, przed którą były roboty drogowe.. Jednym słowem jakoś miasto, jako miasto nie zachwyciło mnie architekturą, ani ładem, którego nie zauważyłam, jednak .. przed jedną z restauracji stały piękne, ogromne wazy pełne pachnących, naturalnych kwiatów, gdzie się nie spojrzało, wszędzie rowery i trasy rowerowe, wypożyczalnie rowerów.. oglądając panoramę widać wszędzie zieleń..

Berlin - Fontanna Neptuna

Może w przyszłości, gdy zakończą się roboty drogowe i remonty budynków, miasto będzie piękniejsze, a ja będę miała więcej czasu na to, by spokojnie i bez niepotrzebnego pośpiechu pospacerować ulicami Berlina i poznać go bardziej?